Strategia marketingowa · audyt · popyt · sprzedaż · marża · decyzje

Jak stworzyć strategię marketingową w firmie? 8 kroków od decyzji do wyniku

Największe straty w marketingu widzę pomiędzy elementami, które osobno wykonują swoją pracę poprawnie. Kampania generuje kontakt. Kontakt czeka na sprzedaż. Sprzedaż prowadzi klienta do produktu o słabszej ekonomice. Raport nadal wygląda dobrze, ponieważ każdy system mierzy własny fragment procesu.

Perspektywa CMO: strategia marketingowa spina decyzję zarządu z rynkiem, ofertą, popytem, sprzedażą i pieniędzmi, które zostają po całym procesie.

Gdy jutro dokładamy 30% budżetu marketingowego, który mechanizm wzrostu finansujemy i gdzie w rachunku firmy zobaczymy jego efekt?

Joanna Gizgier – strategia marketingowa firmy, audyt marketingowy i zewnętrzny CMO
Strategia marketingowa łączy decyzje zarządu, zachowanie rynku, sprzedaż i ekonomię klienta.
Spis analizy

Osiem elementów zna większość firm. Wynik zależy od tego, co dzieje się pomiędzy nimi.

Pracując od środka firm widziałam ten układ setki razy. Marketing ma strategię, kampanie, narzędzia, zespół i raporty. Sprzedaż ma własne cele. Zarząd dokłada priorytety. Finanse pilnują kosztów. Dostawcy optymalizują swój zakres. Każdy fragment wykonuje własną pracę, a wynik całej organizacji zależy od jakości połączeń pomiędzy nimi.

Te połączenia sprawdzam najpierw. Który cel biznesowy został przełożony na zadanie marketingu. Jaki segment finansujemy. Jaką rolę pełni promowany produkt w całym portfolio. Gdzie powstaje popyt, gdzie firma go przechwytuje, kto przejmuje klienta po leadzie, ile trwa reakcja sprzedaży, ile kosztuje finalny klient i jaka wartość zostaje po transakcji. Dopiero na tej mapie Google Ads, SEO, social media, content, CRM, automatyzacja i agencje dostają właściwe miejsce. Lokalny wynik narzędzia ma znaczenie, kiedy znam jego dalszy wpływ na sprzedaż, zysk, ofertę i wiedzę firmy o rynku.

Decyzja zarządu → marketing → rynek → lead → sprzedaż → klient → marża → wiedza organizacji

Świetna kampania nadal finansuje słabą decyzję, gdy jej wynik prowadzi firmę w niewłaściwe miejsce.

Lead czeka dwa dni na kontakt, a w panelu reklamowym nadal pozostaje leadem pozyskanym za określony koszt. Dla firmy jego wartość zdążyła się już zmienić, ponieważ część popytu ostygła przed wejściem do procesu sprzedaży. Marketing wykonał swój fragment pracy poprawnie, a ekonomiczna jakość wyniku została obniżona już poza marketingiem. Sprzedaż przejmuje kolejny kontakt i prowadzi klienta do produktu o niższej marży albo słabszej wartości całej relacji. Kampania nadal dostaje przypisaną sprzedaż. Raport kanału wygląda dobrze, podczas gdy budżet rozwija część poferty, której dalsze skalowanie ma gorszą ekonomię. CRM zapisuje źródło według własnych reguł, sprzedaż pracuje na innym modelu danych, a zarząd później porównuje kanały na podstawie raportu obejmującego tylko część drogi klienta. Precyzyjna liczba nie naprawia niepełnej definicji. Decyzja budżetowa powstaje na fragmencie rzeczywistości.

Podobnie dzieje się z wiedzą. Kampania ujawnia nowy motyw zakupowy, argument albo sytuację, na którą rynek reaguje wyraźnie mocniej. Gdy obserwacja zostaje w panelu reklamowym, poprawia kolejną kreację. Gdy trafia również do sprzedaży, osób odpowiedzialnych za ofertę i zarządu, zmienia większą część modelu biznesowego. Każde z tych zdarzeń pozostaje poza pojedynczym KPI, a każde wpływa na ekonomię marketingu. Strategię czytam od decyzji do konsekwencji. Osiem kroków układa obszary, lecz wartość powstaje w sposobie, w jaki jeden obszar przekazuje wynik, informację i odpowiedzialność następnemu.

01

Cel marketingowy wynika z wyniku, który ma zrobić firma

Zwiększamy liczbę leadów o 25% w trzy miesiące, jest świetnym zdaniem operacyjnym, jednak wartością strategiczną staje się, gdy wiadomo, ilu klientów firma potrzebuje, jakiej jakości mają być kontakty, jak wygląda zysk na promowanej ofercie i ile nowych szans sprzedaż potrafi obsłużyć. W audytach regularnie widzę cele zapisane poprawnie i osadzone na niewłaściwym poziomie. Marketing rozlicza volumen, sprzedaż oczekuje jakości, finanse patrzą na koszt, a zarząd na przychód i marżę. Jedna kampania dostaje wtedy kilka równoległych definicji sukcesu. Analizę prowadzę od celu biznesowego w dół. Przychód albo marża wymagają określonej sprzedaży. Sprzedaż wymaga właściwej liczby klientów. Liczba klientów wynika z konwersji, jakości popytu i zdolności organizacji do jego obsługi. Dopiero później przechodzę do leadów, ruchu, CTR czy CPC.

Wynik firmy → sprzedaż → zachowanie rynku → zadanie marketingu → wskaźnik kanału

Ta kolejność chroni firmę przed skalowaniem wyniku, który dobrze wygląda wyłącznie na jednym etapie. Większa liczba leadów przeciąża sprzedaż, gdy proces nie ma przepustowości. Rosnący udział segmentu o niższej konwersji zwiększa koszt obsługi. Promowanie produktu o słabszej marży poprawia volumen i jednocześnie pogarsza jakość wzrostu.

SMART porządkuje zapis celu. Strategia porządkuje jego ekonomiczny sens.

Nieruchomości

Cel wynosił +25%. Rezultat dał +40% i ważniejszą informację o rynku.

W jednym z projektów dla agencji nieruchomości celem było zwiększenie liczby zapytań o domy poza centrum miasta o 25% w ciągu trzech miesięcy. Rynek przedstawiał dalszą lokalizację głównie jako niedogodność wymagającą usprawiedliwienia. Przesunęliśmy punkt odniesienia. Komunikacja mówiła wprost. Wiemy, że 20 minut od centrum ma swoją cenę. W zamian dostajesz ciszę i przestrzeń. Google Ads pracował już na realnym kompromisie zakupowym. Liczba zapytań wzrosła o 40%. Najważniejsza informacja nie mieściła się jednak w samym wzroście leadów. Rynek pokazał, że dalsza lokalizacja zyskuje wartość, gdy zostaje zestawiona z przestrzenią, spokojem i relacją ceny do standardu życia. Kampania dostarczyła więc również wiedzy o sposobie, w jaki klient wycenia kompromis wpisany w produkt.

Ten mechanizm wraca w B2B przy ofertach obciążonych oczywistym kosztem decyzji. Dłuższe wdrożenie, wyższa cena, zmiana procesu albo migracja są częścią realnej ekonomii zakupu. Strategia pokazuje wartość ekonomiczną, operacyjną albo strategiczną, która uzasadnia poniesienie tego kosztu. Pierwsza nieścisłość systemu powstaje więc już pomiędzy zarządem a marketingiem. Jeżeli firma pomyli wzrost z volumenem na tym etapie, kolejne działania będą bardzo sprawnie rozwijać niewłaściwy kierunek.

02

Sytuacja zakupowa nadaje znaczenie demografii

Wiek, miejsce zamieszkania, stanowisko czy wielkość firmy opisują odbiorcę. Strategia potrzebuje jeszcze wiedzy, co wydarzyło się w jego rzeczywistości, że dana kategoria weszła do agendy właśnie teraz. Nowa praca, powiększenie rodziny, potrzeba dodatkowego pokoju, przeprowadzka, zmiana standardu życia albo budżet wymuszający wybór pomiędzy centrum i większą przestrzenią tworzą odmienne procesy decyzyjne przy tej samej demografii. Zmieniają kryteria wyboru, tolerowany poziom ryzyka, presję czasu i sposób porównywania ofert. Category Entry Points systematyzuje takie sytuacyjne wejścia do kategorii. W praktyce wykorzystuję ten kierunek szerzej, sprawdzam moment uruchamiający potrzebę, kryteria wyboru, koszt złej decyzji, źródło niepewności i osoby uczestniczące w zakupie. Dopiero wtedy segment zaczyna dawać marketingowi decyzje. Wiadomo, jakie argumenty eksponować, której informacji klient szuka, którą obiekcję rozwiązać przed kontaktem ze sprzedażą i w jakiej sytuacji marka ma wrócić do pamięci.

Ten sam klient, inna sytuacja

Zysk pozostaje tą samą cechą produktu, ale jego znaczenie zmienia się razem z sytuacją klienta.

W nieruchomościach komunikowaliśmy inaczej z osobą kupującą pierwsze wspólne mieszkanie, inaczej z rodziną szukającą dodatkowego pokoju i inaczej z klientem przenoszącym się za pracą. Dla pierwszej osoby metraż oznaczał wejście we własność. Dla drugiej przestrzeń potrzebną rodzinie. Dla trzeciej wpływał na codzienną logistykę, dojazd i koszt funkcjonowania.

W B2B sytuacja zakupowa pełni podobną funkcję diagnostyczną. Dyrektor kupujący system ERP nie wchodzi na rynek z powodu samego stanowiska albo liczby pracowników. Zakup uruchamia konkretna sytuacja, jak wzrost skali, błędy w danych, koszt ręcznej pracy, wymóg raportowania albo utrata kontroli nad procesem. Ta wiedza musi przejść dalej niż do targetowania reklamy. Marketing rozpoznaje sytuację zakupową, a sprzedaż kwalifikuje kontakt wyłącznie według wielkości firmy, stanowiska i budżetu. W takim układzie firma traci część kontekstu, za którego pozyskanie już zapłaciła. To przejście wpływa na formularz, scoring, przygotowanie handlowca, kolejność argumentów i content. Segment mówi, z kim firma rozmawia. Sytuacja zakupowa pokazuje, dlaczego rozmowa ma znaczenie teraz i czego klient potrzebuje przed kolejnym ruchem.

03

Konkurencja pokazuje, z czym oferta naprawdę konkuruje o wybór klienta

Analiza konkurencji daje zaletę, gdy wychodzi poza liczbę postów, fraz SEO, reklam i promocji. Te dane pokazują aktywność rynku. Ja szukam sposobu, w jaki konkurenci próbują wygrać decyzję klienta. Patrzę na relację ceny do wartości, segment, ofertę, sposób redukcji ryzyka, szybkość procesu, źródła popytu, komunikowane przewagi oraz etap, na którym konkurent przejmuje klienta. Sama widoczność rywala nie mówi jeszcze nic pewnego o jakości jego ekonomii. Rozszerzam również definicję konkurencji. Dla mieszkania pod Warszawą alternatywą pozostaje drugi deweloper, rynek wtórny, najem, obecne mieszkanie i odłożenie zakupu. Każda z tych opcji zabiera część pieniędzy, uwagi albo pilności decyzji. Taka perspektywa zmienia sposób szukania przewagi. Zamiast kopiować elementy widoczne u konkurenta, sprawdzam, które kryteria rynku są już zagospodarowane, które pozostają niedocenione i gdzie firma posiada zasób, któremu sama nie przypisuje wystarczającej wartości.

Kamienice

Przewaga znajdowała się już w ofercie, marketing musiał ją tylko właściwie odczytać.

W jednym z projektów rynek mówił głównie o nowoczesności, funkcjonalności i świeżości budynków. W zarządzanym portfolio znajdowały się mieszkania w przedwojennych kamienicach: wysokie pomieszczenia, historia, charakter i architektura. Wydobyliśmy urok przedwojennych wnętrz i przełożyliśmy tę różnicę na kampanie Meta Ads, Google Ads oraz wirtualne spacery pokazujące historię miejsca. Liczba zapytań wzrosła o 35%. Wzrost wynikał z nowej interpretacji istniejącego zasobu. Firma potrzebowała jedynie właściwie nazwać przewagę produktu, który już posiadała.

W firmie technologicznej albo przemysłowej odpowiednikiem bywa kompetencja wdrożeniowa, infrastruktura serwisowa, baza danych historycznych, integracja albo know-how zespołu. Aktywo istnieje od lat, lecz wewnętrznie funkcjonuje jak oczywistość. Dla klienta stanowi realny argument ograniczający koszt, ryzyko albo czas przejścia.

Kolejna strata powstaje wtedy, gdy marketing odkrywa kryterium ważne dla rynku, ale oferta, materiały handlowe i rozmowy sprzedażowe pozostają bez zmian. Firma płaci za poznanie rynku i nie przekłada tej wiedzy na miejsce, w którym klient porównuje alternatywy.

04

Każdy kanał ma rolę w popycie, koszt i cenę zależności

Google Ads, SEO, LinkedIn, Facebook, YouTube, newsletter i CRM wykonują różne zadania. W strategii nie traktuję ich jak równoległych pozycji w kalendarzu publikacji. Najpierw przypisuję im funkcję w procesie zbywalności, a później sprawdzam ekonomię oraz poziom kontroli, który firma zachowuje nad relacją z rynkiem. Search przechwytuje aktywną potrzebę. SEO buduje widoczność w pytaniach, do których klient wraca podczas procesu. Social media zwiększają ekspozycję i częstotliwość kontaktu. Content zmienia sposób rozumienia decyzji. CRM i e-mail pracują z relacją już rozpoczętą. Ruch bezpośredni oraz wyszukiwania brandowe pokazują rosnącą zdolność marki do generowania zainteresowania własną nazwą.

Popyt → rola kanału → koszt dostępu → kontrola relacji → sprzedaż → wartość klienta

Drugi wymiar stanowi koncentracja. Firma oparta w ogromnej części na płatnym dostępie do odbiorcy wiąże znaczną część ekonomii wzrostu z ceną i zasadami zewnętrznego systemu. Wzrost kosztu dostępu przechodzi dalej do CAC, marży i decyzji budżetowej. Wysoki ROAS nie usuwa tej zależności. Dwie firmy z podobnym kosztem pozyskania klienta nie mają więc tego samego profilu ryzyka. Pierwsza kupuje większość dostępu za każdym razem od nowa. Druga równolegle rozwija SEO, bazę klientów, CRM, ruch direct, polecenia i popyt brandowy. W drugim modelu większa część relacji pozostaje dostępna również po zakończeniu pojedynczej kampanii.

Perspektywa zarządcza

Własna baza kontaktów, CRM, SEO, ruch direct i popyt brandowy mają wartość większą niż kolejny wiersz w raporcie źródeł. Zwiększają zdolność firmy do ponownego dotarcia do rynku bez każdorazowego kupowania całego dostępu od zewnętrznej platformy. W audycie sprawdzam więc nie tylko, który kanał daje najtańszy lead. Interesuje mnie udział każdego źródła w całym dopływie nowych klientów, zmiana kosztu przy skalowaniu, możliwość ponownego kontaktu, wpływ na gotowość rynku do wyboru marki oraz konsekwencja dla marży. Dopiero ta mapa pokazuje, czy firma zwiększa sprzedaż, czy jednocześnie zwiększa zależność od jednego źródła. To jest również miejsce przekazania odpowiedzialności pomiędzy marketingiem a zarządem. Marketing widzi koszt kliknięcia i konwersję, natomiast zarząd potrzebuje wiedzieć, jak koncentracja źródeł przychodu wpływa na odporność modelu pozyskania klienta i swobodę przyszłych decyzji budżetowych.

Szerzej opisuję tę zależność w analizie „Co powiedziałby Ci algorytm, gdyby mówił?” .

05

Treść ma przesuwać decyzję klienta i zmniejszać koszt poznawczy zakupu

Blog, webinar, case study, newsletter, film i post mają znaczenie, jeżeli wiadomo, jaką pracę wykonują w procesie decyzji. Jedna treść buduje skojarzenie z sytuacją zakupową. Druga tłumaczy różnicę pomiędzy ofertami. Kolejna redukuje ryzyko albo daje argument potrzebny do uzyskania zgody wewnątrz firmy. Przy projektowaniu contentu wychodzę z pytań klienta, rozmów handlowych, zachowania w lejku, kryteriów wyboru, obiekcji i informacji brakujących przed transakcją. Z tego wynika temat, format i miejsce treści w procesie.Vzęść ta, ma bezpośrednią konsekwencję dla sprzedaży. Klient, który przed rozmową rozumie podstawowe różnice, zna etapy wdrożenia, potrafi oszacować koszt zmiany albo wie, jakie dane przygotować, nie potrzebuje od handlowca odtwarzania całego kontekstu od początku. Marketing przejął część pracy wyjaśniającej wcześniej.

Joanna Gizgier – analiza strategii marketingowej i procesu zakupowego klienta

Przewodnik po dzielnicy sprzedawał część produktu, której nie było na rzucie mieszkania.

W jednym z projektów blog agencji publikował przewodniki po okolicy: kawiarnie, miejsca odpoczynku, infrastruktura, dojazdy i codzienna logistyka. Do materiałów dokładaliśmy mapy z rekomendowanymi miejscami. Klient oceniał już nie tylko liczbę metrów, ponieważ dostawał materiał pozwalający ocenić życie po przeprowadzce. Liczba subskrybentów newslettera wzrosła o 50%, ale strategiczna wartość leżała w połączeniu contentu z kryteriami decyzji o produkcie.

Przewodnik przejmował część pracy, którą wcześniej klient wykonywał sam albo podczas rozmowy z handlowcem. Marketing przygotował argumentację przed kontaktem ze sprzedażą i pokazał wartość produktu niewidoczną w samych parametrach nieruchomości.

Przy zakupie rozwiązania dla firmy tę samą funkcję wykonuje materiał pokazujący integrację z obecną infrastrukturą, koszt przejścia, etapy wdrożenia albo model zwrotu. Content usuwa część pracy, którą klient musiałby wykonać sam przed przedstawieniem rekomendacji zarządowi.

Obieg wiedzy działa także w przeciwnym kierunku. Sprzedaż słyszy pytania, obiekcje i kryteria, których marketing nie zobaczy w panelu reklamowym. Gdy ta wiedza wraca do contentu, firma przestaje tworzyć materiały na podstawie intuicji i zaczyna systematycznie odpowiadać na realne bariery decyzji.

Dobra treść zostawia odbiorcę bliżej decyzji albo z lepszym modelem tej decyzji.

06

KPI mają różną siłę dowodową. Nie każda liczba daje prawo do tej samej decyzji

Raport marketingowy często jest precyzyjny matematycznie i jednocześnie nie daje odpowiedzi na najważniejsze pytanie jakie potrzebuje CMO, czyli co wydarzyło się dzięki marketingowi, a co wydarzyłoby się również bez niego? System reklamowy przypisze sprzedaż kampanii. CRM wskaże źródło klienta. Analityka pokaże ścieżkę wejścia. Każde z tych narzędzi opisuje obserwowany przebieg zdarzeń. Znacznie trudniejsze jest ustalenie, jaka część wyniku została rzeczywiście wygenerowana przez daną decyzję marketingową. I tutaj zmienia się rola KPI. CTR pomaga ocenić reakcję na komunikat, konwersja strony pokazuje zachowanie po wejściu, liczba szans sprzedażowych mówi, ile kontaktów przeszło dalej w procesie, ale żaden z tych wskaźników samodzielnie nie odpowiada jeszcze na pytanie, ile dodatkowej sprzedaży powstało wskutek wydania kolejnych pieniędzy. To rozróżnienie staje się szczególnie ważne przy skalowaniu. Jeżeli kampania wygenerowała 5 mln zł sprzedaży przy wydatku 500 tys. zł, prosty odczyt zachęca do zwiększenia budżetu. Decyzja inwestycyjna wymaga jednak kolejnego pytania: ile z tych 5 mln zł firma straciłaby po wyłączeniu kampanii? Część klientów znała już markę. Część wróciłaby przez wyszukiwarkę, CRM albo bezpośrednio. Część sprzedaży została przechwycona przez reklamę na końcu procesu, choć jej źródło znajdowało się znacznie wcześniej. Atrybucja przydziela zasługę. Zarządzanie budżetem potrzebuje jeszcze informacji o przyroście wyniku, czyli ile sprzedaży stracilibyśmy, gdyby tej inwestycji nie było?”.

Na tym poziomie wchodzą eksperymenty inkrementalne, testy geograficzne, holdouty oraz Marketing Mix Modeling. Nie zastępują codziennej analityki kampanii. Odpowiadają na inny rodzaj pytania. Panele pomaga sterować wykonaniem. ale analiza inkrementalności pomaga ocenić, czy działanie stworzyło dodatkowy wynik. MMM przy odpowiedniej skali pozwala spojrzeć na wkład kanałów i scenariusze alokacji budżetu w dłuższym horyzoncie. Dopiero tutaj KPI dostają swoją właściwą hierarchię, według rodzaju decyzji, którą dana liczba potrafi uzasadnić. Kliknięcie wystarczy do oceny kreacji. Lead pomaga ocenić fragment procesu pozyskania. Sprzedaż pokazuje rezultat handlowy. Inkrementalna sprzedaż daje znacznie mocniejszą podstawę do decyzji o zwiększeniu inwestycji. Na tym poziomie naturalnie łączysz tę sekcję z krzywą Laffera, kolejna złotówka nie ma automatycznie tej samej produktywności co poprzednia. I z efektem Diderota, wartość pozyskanego klienta również nie kończy się na transakcji przypisanej kampanii.

Marża i wartość klienta → sprzedaż → marketing → kanał → kampania → kreacja

Osobnym źródłem strat są definicje. Lead w systemie reklamowym, lead w CRM-ie, szansa sprzedażowa i klient opisują różne stany. Jeżeli marketing i sprzedaż nadają tym samym słowom inne znaczenie albo zmieniają źródło po drodze, raport zachowuje precyzję liczb i traci porównywalność decyzji.

Ten mechanizm rozwijam również w analizie marketingowej krzywej Laffera oraz w artykule o efekcie Diderota w strategii portfolio .

07

Każdy test ma zostawić firmie wiedzę do kolejnej decyzji

Przez lata optymalizowałam kampanie, strony, budżety, komunikaty i lejki. Najcenniejszy rezultat testu znajduje się poziom wyżej niż informacja, że wersja B wygrała o 14%.

Firma wydaje budżet, żeby dowiedzieć się czegoś o swoim rynku, kiedy ta wiedza kończy życie razem z kampanią, jest toproblem. Marketing odkrywa, że klient silniej reaguje na oszczędność czasu niż na niższą cenę. Sprzedaż widzi, że jedna obiekcja regularnie zatrzymuje transakcję. Test strony pokazuje, że określony sposób przedstawienia oferty zwiększa zainteresowanie konkretnym segmentem. Każda z tych informacji powstała podczas działania marketingowego, ale jej wartość wykracza poza kampanię, która ją wygenerowała.Gdy wiedza zostaje u specjalisty, agencji albo w komentarzu do raportu, firma traci ciągłość własnego doświadczenia. Po zmianie zespołu, dostawcy albo priorytetu organizacja wraca do tych samych pytań i ponownie finansuje ich sprawdzanie.

Wynik testu staje się aktywem dopiero wtedy, gdy firma pamięta, jakie założenie sprawdzała, co zobaczyła i którą decyzję podjęła na tej podstawie.

Weekend

Wzrost konwersji o 20% był początkiem analizy

W jednym z projektów większą część budżetu reklamowego przeniosłam na soboty i niedziele, ponieważ wtedy odbiorcy intensywniej przeglądali oferty nieruchomości. Współczynnik konwersji wzrósł o 20%. Na tym wynik kampanii się nie kończył. Sprawdzałam dalej jakość kontaktów, przejście do sprzedaży, czas reakcji, koszt pozyskanego klienta i wartość transakcji. Dzięki temu firma dostała nie tylko informację, że weekend działa lepiej,ale również kiedy klient przechodzi od zainteresowania do działania, jakiej jakości kontakt wtedy powstaje i co dzieje się z nim po stronie sprzedaży. Ta wiedza ma znaczenie przy kolejnej kampanii, przy planowaniu pracy handlowców, przy zmianie budżetu i przy ocenie jakości popytu.

W B2B utrata tej wiedzy kosztuje jeszcze więcej. Pojedynczy test trwa dłużej, liczba transakcji jest mniejsza, a każda obserwacja wymaga większego nakładu. Hipoteza, wynik, kontekst i decyzja muszą zostać zapisane oraz przekazane dalej.

Pamięć firmy

W B2B koszt zdobycia takiej wiedzy rośnie jeszcze bardziej. Cykl sprzedaży jest dłuższy, liczba transakcji mniejsza, a każda obserwacja powstaje na droższym materiale decyzyjnym. Hipoteza, wynik, kontekst i decyzja muszą więc zostać zapisane jako część wiedzy firmy. Wiedza z rynku staje się aktywem wtedy, gdy organizacja potrafi ją zachować, przekazać i wykorzystać przy kolejnej decyzji. Marketing, sprzedaż i zarząd przestają wtedy odkrywać ten sam mechanizm kilka razy.

08

Wyróżnienie ma zmieniać wybór, pamięć albo ryzyko

Wyróżnienie jest wartościowe, jeżeli zostawia ślad w decyzji klienta, ponieważ ułatwia rozpoznanie marki, nadaje produktowi znaczenie, którego konkurencja nie komunikuje równie wyraźnie albo ogranicza niepewność przed zakupem. Dlatego w strategii interesuje mnie coś więcej niż sam pomysł kreatywny. Sprawdzam, jaki mechanizm decyzji ten pomysł uruchamia. Distinctive assets budują rozpoznawalność przez konsekwentne używanie charakterystycznych elementów marki. Kolor, forma, język, symbol czy sposób prezentowania oferty zwiększają szansę, że marka zostanie rozpoznana i przywołana w odpowiedniej sytuacji zakupowej. Wyróżnienie ofertowe pracuje inaczej. Wchodzi głębiej w samą decyzję klienta i daje mu doświadczenie, dowód, sposób porównania albo materiał potrzebny do ograniczenia ryzyka.

Zamieszkaj na chwilę

24 godziny pozwalały sprawdzić część założeń przed podpisaniem umowy.

W jednym z projektów do oferty agencji nieruchomości wprowadziliśmy możliwość przetestowania mieszkania przez 24 godziny. Klient dostawał klucze i sprawdzał rzeczy, których nie pokazuje kilkunastominutowa prezentacja: dźwięki budynku, dojazd, okolicę, codzienną logistykę, atmosferę miejsca. 70% osób korzystających z tej opcji podpisało później umowę sprzedaży. Mechanizm stojący za wynikiem, to nic innego jak fakt, że klient dostawał możliwość samodzielnego sprawdzenia części założeń przed podpisaniem umowy. Sprzedaż oddawała więc fragment kontroli nad oceną produktu klientowi. To zmieniało charakter decyzji. Mniej elementów pozostawało deklaracją handlowca, więcej stawało się własnym doświadczeniem kupującego.

Przy zakupie systemu ERP, rozwiązania technologicznego albo usługi wpływającej na procesy firmy odpowiednikiem 24 godzin w mieszkaniu jest proof of concept, pilotaż albo wdrożenie na ograniczonym zakresie. Skala decyzji jest inna. Dochodzi budżet, odpowiedzialność wobec zarządu, wpływ na pracowników, integracje, migracja danych i konsekwencje operacyjne. Wspólny pozostaje jeden mechanizm: część obietnicy zostaje zamieniona na obserwację przed poniesieniem pełnego kosztu decyzji. Decydent widzi rozwiązanie na własnych danych, w swoim środowisku i przy własnych ograniczeniach. Zyskuje materiał do oceny produktu oraz do uzasadnienia rekomendacji wewnątrz organizacji.

„CHCĘ ALIBI”

Humor na powierzchni, psychologia decyzji pod spodem.

W e-commerce wykorzystywałam mechanizm „CHCĘ ALIBI”. Klientka kupująca produkt otrzymywała humorystyczne „potwierdzenie”, że go wygrała. Mały element budował język marki i oswajał potrzebę usprawiedliwienia zakupu. Sam pomysł był lekki. Mechanizm psychologiczny już nie. Zakup wymaga uzasadnienia, przed sobą albo przed innymi osobami. W B2B odpowiedzialność za decyzję rośnie wielokrotnie. Dyrektor rekomendujący system za kilkaset tysięcy złotych odpowiada za wybór przed zarządem, finansami, użytkownikami i zespołem, który później będzie z tym rozwiązaniem pracował. Dlatego oferta konkuruje również jakością materiału, który pozwala tę decyzję obronić. Model ekonomiczny pokazuje finansowe uzasadnienie. Case study dostarcza dowodu z innej firmie. Pilotaż daje dane z własnego środowiska. Scenariusz wdrożenia porządkuje konsekwencje operacyjne. Analiza ryzyka pokazuje, co firma bierze pod uwagę przed podpisaniem umowy.

Klient ocenia ofertę i równolegle własną odpowiedzialność za wybór.

Wyróżnienie nie musi oznaczać bardziej efektownej komunikacji. Najsilniejsze rozwiązania zmieniają sposób, w jaki klient rozpoznaje markę, interpretuje wartość albo ocenia ryzyko własnej decyzji. Przewaga marketingowa przechodzi dalej, do sprzedaży, doświadczenia produktu i argumentów, z którymi klient podejmuje finalną decyzję.

09

Strategia żyje pomiędzy działami, narzędziami i kolejnymi decyzjami

Po latach pracy patrzę na strategię marketingową jak na system zależności. Cel ustawia kierunek ekonomiczny, sytuacja zakupowa wyjaśnia, kiedy powstaje potrzeba, oferta daje powód do wyboru, kanały tworzą albo przechwytują popyt, treść przesuwa decyzję, sprzedaż zamienia część popytu w pieniądze, pomiar pokazuje wartość, a kolejne testy zwiększają wiedzę firmy. Największe straty pojawiają się przy optymalizacji jednego fragmentu bez sprawdzenia wpływu na dalszy ciąg. Więcej leadów przeciąża sprzedaż. Niższy CPL ściąga słabszy segment. Rosnąca sprzedaż kieruje klientów do produktu o niewłaściwej marży. Dobra kampania otrzymuje większy budżet, choć ograniczenie znajduje się już w procesie handlowym. Podczas audytu czytam firmę przez marketing, ale nie zatrzymuję się na marketingu. Łączę decyzje właścicielskie, ofertę, sprzedaż, komunikację, analitykę, procesy i ekonomię klienta. Widoczność pojedynczego elementu interesuje mnie mniej niż konsekwencja, którą uruchamia dalej.

Na tym poziomie strategia staje się sposobem zarządzania przejściami pomiędzy decyzją, rynkiem, sprzedażą i wynikiem finansowym, zamiast pozostawać dokumentem z listą działań.

FAQ: strategia marketingowa firmy

Od czego zacząć tworzenie strategii marketingowej?

Od celu biznesowego i diagnozy obecnego modelu wzrostu: źródeł przychodu, marży, struktury klientów, oferty, procesu sprzedaży, źródeł popytu oraz ograniczeń organizacji. Z tej mapy wynikają cele marketingowe, priorytety i rola kanałów.

Co zawiera strategia marketingowa?

Łączy rynek, segmenty, sytuacje zakupowe, ofertę, pozycjonowanie, źródła popytu, kanały, content, sprzedaż, pomiar oraz ekonomikę klienta. Kluczowe są również przejścia pomiędzy tymi obszarami i odpowiedzialność za wynik po przekazaniu klienta dalej.

Czy SMART wystarcza do zbudowania strategii marketingowej?

SMART pomaga precyzyjnie zapisać cel. Wcześniej trzeba ustalić jego sens ekonomiczny: jaki wynik firma chce osiągnąć, na którym rynku, z którego segmentu i przez jaki mechanizm wzrostu.

Jak mierzyć skuteczność strategii marketingowej?

Pomiar prowadzę od wyniku firmy w dół: przychód i marża, wartość klienta, sprzedaż, koszt pozyskania, jakość popytu, a następnie wskaźniki operacyjne poszczególnych kanałów. Hierarchia pokazuje, które liczby opisują skutek, a które pomagają sterować przyczyną.

Jak często aktualizować strategię marketingową?

Kierunek strategiczny aktualizuję wtedy, gdy dane zmieniają ważne założenie dotyczące rynku, klienta, oferty, ekonomiki albo zdolności organizacji do realizacji wybranego kierunku. Działania wykonawcze reagują w krótszych cyklach.

Kto odpowiada za strategię marketingową w firmie?

Marketing prowadzi decyzje dotyczące rynku, popytu i marki, ale wynik przechodzi również przez sprzedaż, finanse, operacje i zarząd. Rola CMO łączy te perspektywy i pilnuje, żeby wynik jednego obszaru zachował wartość po przejściu do następnego.

Audyt marketingowy · strategia · zewnętrzny CMO

Dobry wynik jednego obszaru nie mówi jeszcze, ile firma zarobiła na całej decyzji

W audycie łączę ofertę, sprzedaż, komunikację, kampanie, dane, procesy i decyzje zarządcze. Dzięki temu widać, gdzie powstaje wartość, gdzie część tej wartości znika i która decyzja ma największy wpływ przed kolejnym zwiększeniem budżetu.