Marketing jako system wzrostu, pieniędzy i decyzji zarządczych

Oficjalne zmiany w Google Ads 20 mają 2026 roku. AI sprawdzi, co firma ma pod spodem.

Audyt marketingu, diagnostyka i naprawa systemu - Joanna Gizgier

Oficjalne zmiany w Google Ads 20 mają 2026 roku.

Google Ads wchodzi w erę reklam sterowanych przez AI

Podczas Google Marketing Live, Google pokazało pakiet zmian, który przesuwa Google Ads z zakupu kliknięcia w stronę zarządzania kontekstem, potrzebą i jakością wyboru klienta.

Google Ads coraz mniej przypomina panel do ręcznego ustawiania kampanii. Coraz bardziej staje się systemem decyzyjnym, który łączy wyszukiwarkę, AI, feed produktowy, stronę www, analitykę, CRM, commerce i pomiar wartości klienta.

Tego kierunku nie dało się przewidzieć po nazwach funkcji. Dało się go jednak odczytać po mechanice, którą od lat widać w kampaniach.

Smart Bidding, Performance Max, broad match, import konwersji offline, value-based bidding, feedy produktowe, automatyzacja kreacji, final URL expansion i coraz większe znaczenie danych jakościowych już wcześniej pokazywały, że wynik reklamy nie siedzi wyłącznie w panelu. Coraz mocniej zależy od tego, co firma daje algorytmowi do pracy: oferty, strony, feedu, CRM-u, marży, jakości leadów i pomiaru wartości klienta.

Oficjalne-zmiany-w-Google-Ads-20-mają-2026r.-Joanna-Gizgier-audyt-marketingowy

Google Marketing Live 2026 nie wymyśliło tej logiki od zera. Google ubrało ją w produkty, funkcje i oficjalny kierunek rozwoju.

W audytach Google Ads od dawna widać, że kampania może być technicznie poprawna i biznesowo słaba. Powód rzadko siedzi w samym ustawieniu. Częściej leży w ofercie, stronie, jakości danych, braku informacji zwrotnej z CRM-u, mierzeniu taniej konwersji zamiast sprzedaży oraz w procesie, który nie prowadzi klienta do decyzji.

Google Marketing Live 2026 nie wymyśliło tej logiki od zera. Google ubrało ją w produkty, funkcje i oficjalny kierunek rozwoju.

Pierwsza warstwa zmian dotyczy reklam w AI Search.

Google mówi o nowej generacji reklam dla ery AI w wyszukiwarce. W AI Mode testowane są formaty budowane z Gemini: Conversational Discovery Ads, Highlighted Answers i AI-powered Shopping ads. Reklama może pojawić się już nie tylko jako klasyczny komunikat pod zapytaniem, lecz także jako element odpowiedzi, rekomendacji lub wyjaśnienia, dlaczego dany produkt pasuje do potrzeby użytkownika. To przesuwa reklamę bliżej momentu wyboru. Człowiek porównuje, pyta, szuka uzasadnienia, redukuje ryzyko i oczekuje konkretu. Google, powołując się na badanie Ipsos Global Consumer Journeys z grudnia 2025 roku, podaje, że 75% użytkowników AI Mode lub AI Overviews w kontekście zakupowym deklarowało szybsze i bardziej pewne decyzje. Badanie objęło 13 189 kupujących online z wielu krajów, którzy w poprzednim tygodniu kupili produkt wymagający rozważenia. To dane cytowane przez Google, więc warto traktować je jako komunikat dostawcy systemu, nie niezależny raport rynkowy.

Druga warstwa to Direct Offers.

Google rozwija pilotaż ofert bezpośrednich: bundling promocji, native checkout dla merchantów Universal Commerce Protocol oraz oferty podróżnicze w AI-assisted trip planning. Dla e-commerce, turystyki i usług oznacza to przesunięcie części decyzji do warstwy Google. Użytkownik pyta, porównuje, dostaje propozycję i może zostać poprowadzony bliżej zakupu albo rezerwacji.

Strona www nie traci znaczenia. Traci monopol na prowadzenie decyzji.

Trzecia zmiana dotyczy AI Max.

Google rozwija AI Max, który ma już za sobą pierwszy rok, i rozszerza go między innymi na Shopping oraz travel. AI Brief, wytyczne dopasowań i odbiorców oraz final URL expansion pokazują, że praca marketera przesuwa się z pilnowania pojedynczych fraz i kreacji w stronę projektowania warunków, w których AI może podejmować lepsze decyzje.AI Brief pozwala przekazywać systemowi kontekst: co marka ma komunikować, czego unikać, jakie zapytania traktować priorytetowo, jaką grupę akcentować i które argumenty eksponować. Marketingowiec coraz mniej przypomina operatora kampanii, a coraz bardziej architekta sygnałów, ograniczeń, wartości i danych, na których system będzie się uczył.

Czwarta warstwa dotyczy licytacji i budżetów.

Google zapowiedziało journey-aware bidding, Smart Bidding Exploration dla Performance Max i Shopping oraz demand-led pacing. Kierunek jest czytelny: AI ma uczyć się pełniejszej ścieżki lead-to-sales, otwierać kampanie na mniej oczywiste zapytania i przesuwać wydatki zgodnie z popytem, zamiast trzymać się sztywno manualnych przyzwyczajeń.

Google podaje własne dane: kampanie Search używające Smart Bidding Exploration odnotowały średnio 27% więcej unikalnych użytkowników konwertujących, a reklamodawcy korzystający z campaign total budgets mieli średnio 66% mniej ręcznych zmian budżetu niż przy budżetach dziennych. To dane wewnętrzne Google, dlatego warto czytać je z właściwą ostrożnością. Pokazują jednak kierunek: więcej automatyzacji budżetu, więcej pracy na sygnałach, mniej ręcznej kontroli na poziomie pojedynczej kampanii.

Piąty obszar dotyczy pracy marketera.

Google zapowiedziało Ask Advisor, agenta AI łączącego Google Ads, Google Analytics, Merchant Center i Google Marketing Platform. Narzędzie ma pomagać tworzyć kampanie, analizować wyniki, wyciągać wnioski i rekomendować dalsze działania. To obniża próg technicznego wejścia. Nie obniża jednak progu strategicznej odpowiedzialności.

Łatwiej będzie uruchomić kampanię. Trudniej będzie zbudować przewagę.

Przewaga nie leży w tym, że ktoś kliknie właściwy przycisk w panelu. Leży w ofercie, marży, cenie, stronie, feedzie, danych, CRM-ie, domykaniu leadów, modelu wartości i pomiarze, który odróżnia tanią konwersję od realnego klienta.

Google ADS rozwija też pomiar.

Meridian, open-source Marketing Mix Model Google, ma trafić do Google Analytics 360, a Future Long-Term Conversions mają pomagać łączyć wydatki z górnego lejka z przyszłą sprzedażą przez sygnały takie jak brand searches. To odpowiedź na rynek, w którym ścieżki zakupowe są mniej liniowe, prywatność ogranicza tracking, a last click coraz słabiej tłumaczy wpływ marketingu.

Do tego dochodzi szerszy kontekst wyszukiwarki. Badanie z 2026 roku obejmujące 55 393 zapytania pokazało, że AI Overviews aktywowały się przy 13,7% zapytań ogółem i aż przy 64,7% zapytań w formie pytania. Prawie 30% domen cytowanych przez AI Overviews nie pojawiało się na klasycznej pierwszej stronie wyników. To ważny sygnał: widoczność coraz mniej przypomina dawną listę linków, a coraz bardziej selekcję źródeł, odpowiedzi i kontekstu.

Wniosek na temat nowych zasad Google ADS dla firm jest konkretny.

Google Ads w 2026 roku przesuwa się z obsługi kampanii do zarządzania systemem decyzyjnym. Dawniej firma pytała głównie o słowa kluczowe, CPC, CTR i ROAS. Teraz powinna pytać inaczej.

  • Jakie dane dajemy algorytmowi?
  • Czy feed pokazuje realne przewagi?
  • Czy strona odpowiada na potrzebę klienta?
  • Czy CRM oddaje jakość leadów z powrotem do systemu?
  • Czy kampania optymalizuje pod sprzedaż, marżę i wartość klienta
  • Czy pod najtańszą konwersję?

Najbardziej niebezpieczna iluzja po Google Marketing Live 2026 brzmi,  AI zrobi nam marketing. Nie zrobi.

AI może szybciej rozdzielać budżet, generować reklamy, dobierać produkty, przepisywać komunikaty, testować long-tail, prowadzić użytkownika przez rekomendację i sugerować optymalizację. Nadal będzie jednak pracować na tym, co firma ma w środku.

  • Jeżeli oferta jest słaba, AI szybciej pokaże jej słabość.
  • Jeżeli dane są brudne, system będzie uczył się na szumie.
  • Jeżeli strona nie prowadzi do decyzji, final URL expansion tylko sprawniej znajdzie najlepszy pokój w źle zaprojektowanym hotelu.
  • Jeżeli CRM nie odróżnia wartościowego leada od przypadkowego formularza, bidding będzie wzmacniał pozorną skuteczność.

Zmiany w Google Ads nie oznaczają końca pracy marketera, tylko koniec wygodnej roli operatora przycisków.

Marketingowiec musi projektować sygnały, dane, ofertę, ścieżkę, dowody i ekonomię kampanii. W erze AI Ads system reklamowy nie pyta już wyłącznie, komu pokazać reklamę.

Coraz częściej pyta:

Jaką decyzję klient próbuje podjąć i czy ta firma daje wystarczająco dobry powód, żeby ją wybrać?

Źródła:

Google Marketing Live 2026: News and announcements
Google – A new generation of ads for the AI era of Search

Google — AI Max Turns 1 with new ways to steer performance and expansion to more advertisers
Google — Google Marketing Live 2026: bidding and budgeting news
Google — Google Marketing Live 2026: growth in the age of AI / Turn your data into decisions
Google — We’re upgrading Dynamic Search Ads to AI Max
Google Polska — Google Marketing Live 2026
arXiv — Measuring Google AI Overviews: Activation, Source Quality, Claim Fidelity, and Publisher Impact

Google ogłosiło największą zmianę wyszukiwarki od 25 lat. Co to oznacza dla firm, SEO i marketingu?

Audyt marketingu, diagnostyka i naprawa systemu - Joanna Gizgier

Google ogłosiło największą zmianę wyszukiwarki od 25 lat. Co to oznacza dla firm, SEO i marketingu?

19 maja 2026 Google oficjalnie ogłosiło „new era for AI Search” i nazwało nowy inteligentny pasek wyszukiwania największą aktualizacją Search od ponad 25 lat.

W warstwie technologicznej widać AI Mode, AI Overviews, Gemini, rozmowę z wyszukiwarką i wyszukiwanie, które ma przyjmować nie tylko tekst, ale też obrazy, pliki, wideo i karty Chrome.

Użytkownik ma przechodzić z AI Overview do rozmowy w AI Mode bez zaczynania procesu od nowa.

Dla zwykłego użytkownika brzmi to wygodnie. Dla marketingu oznacza zmianę ekonomii widoczności.

Google nie zamyka internetu z linkami. Google zmienia funkcję linku.

Link coraz rzadziej będzie jedyną bramą do informacji. Coraz częściej stanie się dowodem, przypisem, uzupełnieniem, miejscem pogłębienia albo finalizacji. Najważniejsza zmiana nie dotyczy więc samego wyglądu wyników, tylko miejsca, w którym klient zaczyna rozumieć kategorię, porównywać opcje i budować pierwsze kryteria decyzji.

19-maja-2026-Google-zapowiedziało-największą-aktualizację-Search-od-ponad-25-lat-Co-właściwie-zmieni Gizgier Joanna marketing Audyty marketingowe, wykładowca marketingu strategicznego i zarządzania popytem. Zewnętrzny dyrektor marketingu.

Największa stawka nie dotyczy kliknięcia, tylko pierwszej interpretacji klienta.

Właśnie tam powstaje popyt. Nie w samym panelu, nie w raporcie, nie w samej pozycji i nie w liczbie kliknięć. Popyt zaczyna się wtedy, gdy klient rozumie, czego potrzebuje, jak porównać rozwiązania, komu może zaufać i dlaczego jedna firma ma kosztować więcej niż druga. Google coraz mocniej wchodzi w tę przestrzeń: między zapytanie a kliknięcie, między ciekawość a intencję, między pierwsze pytanie a decyzję, którą później próbuje domknąć strona, handlowiec albo sklep.Dlatego ta zmiana nie powinna leżeć wyłącznie na biurku specjalisty SEO. Powinna leżeć na stole CMO, właściciela firmy, zarządu i osób odpowiedzialnych za przychód.

W tym tekście nie chodzi o zachwyt nad AI, tylko o to, co firma powinna sprawdzić w SEO, stronie, sklepie, danych, reputacji i raportowaniu.

Dane pokazują, że kliknięcie traci monopol na wpływ

Pew Research Center przeanalizowało 68 879 wyszukiwań Google z marca 2025 roku. Gdy pojawiał się AI summary, użytkownicy klikali tradycyjny wynik tylko w 8% wizyt. Gdy AI summary się nie pojawiało, kliknięcie w wynik następowało w 15% wizyt. Kliknięcia w same źródła cytowane przez AI summary występowały tylko w 1% wizyt. Dla marketera patrzącego powierzchownie może to wyglądać jak spadek ruchu. Dla CMO to sygnał znacznie poważniejszy: część decyzji informacyjnej zostaje obsłużona wcześniej, zanim użytkownik trafi na stronę firmy. Jeżeli użytkownik dostaje wystarczająco dobrą odpowiedź już w Google, część ruchu nie dotrze na stronę. Nie dlatego, że marka znika. Dlatego, że pierwszy etap rozumienia został obsłużony wcześniej.

A gdy pierwszy etap rozumienia dzieje się przed stroną marki, firma traci część wpływu na to, jak klient zaczyna myśleć o kategorii.To dużo poważniejsze niż niższy CTR. CTR można próbować poprawić nagłówkiem. Utracone kryterium wyboru odbudowuje się strategią.

Proste treści będą coraz łatwiejsze do skonsumowania przez AI

Kolejne badanie z 2026 roku, oparte na 161 382 dopasowanych parach artykułów Wikipedii, wskazało, że ekspozycja na Google AI Overviews obniżała dzienny ruch do anglojęzycznych stron Wikipedii o około 15%. Największe spadki dotyczyły treści kulturowych, mniejsze tematów STEM. Mechanizm jest czytelny: im łatwiej odpowiedzieć syntetycznie, tym większa szansa, że użytkownik nie przejdzie dalej. To ma duże znaczenie dla firm, które przez lata budowały content na prostych odpowiedziach: co to jest, jak działa, ile kosztuje, jak wybrać, czym się różni. Taka treść nadal może pracować, ale jej funkcja się zmienia. Coraz częściej będzie paliwem dla odpowiedzi AI, a nie gwarancją wejścia na stronę.

Tekst napisany tylko po to, żeby złapać frazę, może zostać skonsumowany przez syntetyczną odpowiedź. Tekst, który pokazuje warunki decyzji, ryzyko, koszt złego wyboru, porównanie alternatyw, dane, dowody i praktyczny kontekst, ma większą szansę stać się materiałem trudnym do zastąpienia jednym akapitem. I tu zaczyna się nowa rola contentu. Content nie może być już fabryką wejść. Musi stać się systemem dowodowym dla rynku, wyszukiwarki i sprzedaży.

Wysoka pozycja w Google nie gwarantuje udziału w odpowiedzi AI

Badanie z maja 2026 roku na 55 393 trendujących zapytaniach wykazało, że AI Overviews uruchamiały się średnio przy 13,7% zapytań, ale przy pytaniach sformułowanych jako pytanie już przy 64,7%. Prawie 30% domen cytowanych przez AI Overviews nie pojawiało się na pierwszej stronie klasycznych wyników Google. Autorzy znaleźli też, że 11% atomowych twierdzeń w AI Overview nie było wspartych przez cytowane strony.

To ma bardzo praktyczne znaczenie.

Klasyczna wysoka pozycja w SEO nie gwarantuje obecności w odpowiedzi AI. Google może wybierać materiał do odpowiedzi według logiki innej niż zwykła lista rankingowa. Marka może mieć pozycję, a nie mieć wpływu. Może mieć ruch, ale nie mieć cytowalności. Może mieć treść, ale nie mieć struktury dowodowej, z której AI potrafi zbudować odpowiedź.

Drugie badanie z 2026 roku, oparte na 11 500 realnych zapytaniach użytkowników, pokazało, że AI Overviews generowały się dla 51,5% reprezentatywnych zapytań i pojawiały się nad wynikami organicznymi. Badacze zauważyli też niskie podobieństwo źródeł między klasycznym Google, AI Overview i Gemini oraz mniejszą stabilność odpowiedzi AI przy drobnych zmianach zapytania.

Wniosek dla marketingu jest niewygodny, ale bardzo konkretny. SEO jako polowanie na frazę robi się za wąskie. Firma musi budować treści, dane i reputację w taki sposób, aby człowiek i system potrafili zrozumieć jej wartość.

SEO po AI: od fraz do znaczenia marki

W wielu firmach nadal działa stare założenie: mamy stronę, mamy SEO, jesteśmy w Google. Po zmianach w Search pytanie brzmi inaczej.

Czy Google rozumie, komu firma pomaga? Czy AI potrafi przypisać marce konkretną specjalizację? Czy treści zawierają dowody, a nie tylko deklaracje? Czy oferta jest opisana językiem decyzji klienta? Czy firma istnieje w źródłach trzecich: mediach, recenzjach, dyskusjach, YouTube, podcastach, raportach, opiniach i porównaniach? Czy dane produktowe, lokalne i eksperckie są na tyle uporządkowane, aby system mógł użyć ich w odpowiedzi?

SEO przestaje być wyłącznie techniką widoczności. Wchodzi w zarządzanie znaczeniem marki. Nie wystarczy tekst pod słowo kluczowe. Potrzebne są definicje, porównania, dane, przykłady, case studies, odpowiedzi na realne pytania, opinie eksperckie, recenzje, uporządkowane dane, spójny profil marki i treści rozproszone poza własną stroną. W AI Search marka nie walczy już tylko o kliknięcie. Walczy o to, czy Google uzna ją za wiarygodny materiał do odpowiedzi. A to wymaga większej dyscypliny niż klasyczne „napiszmy artykuł na frazę”.

Co firma powinna zrobić teraz z SEO?

Najpierw trzeba sprawdzić, czy treści odpowiadają na pytania decyzyjne, a nie tylko informacyjne. Tekst „co to jest” może być poprawny, ale sam w sobie coraz rzadziej będzie przewagą. Firma potrzebuje treści, które pokazują, kiedy usługa ma sens, kiedy nie ma sensu, czym różnią się alternatywy, co wpływa na cenę, jakie ryzyko niesie zły wybór, po czym rozpoznać dobrego dostawcę i jaki dowód stoi za ofertą.

To są pytania, które prowadzą klienta do decyzji. I właśnie dlatego są bliżej przychodu niż klasyczne teksty pod frazę.

Firma powinna też zbudować mapę treści wokół etapów decyzji klienta. Inne treści są potrzebne, gdy klient dopiero rozpoznaje temat, inne gdy porównuje rozwiązania, inne gdy ocenia ryzyko, a jeszcze inne gdy szuka potwierdzenia, że cena ma sens. SEO po AI musi więc pracować na znaczeniu, dowodzie i zaufaniu, a nie tylko na widoczności.

Co zrobić ze stroną www albo sklepem?

Jeżeli Google daje użytkownikowi pierwszą interpretację wcześniej, strona www nie może zachowywać się jak broszura z zakładkami. Strona musi przejąć użytkownika, który trafia już z pewnym obrazem tematu. Często bardziej świadomy, bardziej porównujący, mniej cierpliwy i szybciej wyłapujący ogólniki. Dlatego każda kluczowa podstrona powinna jasno pokazywać, dla kogo jest oferta, jaką decyzję ułatwia, czym różni się od alternatyw, jaki dowód potwierdza wartość, od czego zależy cena i jaki następny krok ma wykonać użytkownik.

W sklepie ta sama logika dotyczy kart produktów, kategorii, filtrów, opisów, opinii, danych technicznych, dostępności, cen, FAQ i porównań. Karta produktu nie może być tylko opisem producenta. Kategoria nie może być tylko szufladą na asortyment. Filtry nie mogą być techniczną ozdobą. Wszystko ma pomagać klientowi szybciej rozpoznać, co pasuje do jego sytuacji i dlaczego dany wybór ogranicza ryzyko zakupu.

Jeżeli sklep nie porządkuje decyzji, AI i klient znajdą lepiej opisane alternatywy.

Co zrobić z danymi?

Dane nie są dodatkiem technicznym. Dane są językiem, którym firma tłumaczy systemom, jak ma być rozumiana.

Google Business Profile, Merchant Center, schema, autorzy treści, daty aktualizacji, opinie, dane lokalne, atrybuty produktów, linkowanie wewnętrzne i struktura strony wpływają na to, czy Google, AI i klient dostają spójny obraz firmy. Niespójne dane, stare informacje, przypadkowe opisy i słaba architektura strony nie są drobną usterką. W AI Search mogą sprawić, że system zbuduje lepszy obraz konkurencji, bo tam znajdzie bardziej uporządkowany materiał. Firma może istnieć w sieci, ale nadal być trudna do zrozumienia. A w nowym Search trudna do zrozumienia marka ma słabszą pozycję w pierwszej interpretacji klienta.

Co zrobić z reputacją?

Własna strona zawsze będzie mówiła, że firma jest dobra. Niesłychane odkrycie, prawie jak to, że dział sprzedaży lubi leady „na już”. Dlatego reputacja poza własnym CMS-em zaczyna mieć jeszcze większe znaczenie. Recenzje, opinie, wywiady, podcasty, materiały video, raporty, publikacje, wzmianki, partnerstwa, profile eksperckie, lokalne dane i dyskusje branżowe stają się częścią śladu marki, z którego AI może składać obraz firmy.  Nie dlatego, że każda wzmianka jest automatycznie prawdą. Dlatego, że rynek ufa marce bardziej, gdy jej wartość nie jest potwierdzana wyłącznie przez nią samą. Firma, która ma rozmytą specjalizację, ogólny język oferty, mało dowodów i słabą reputację poza stroną, trafia do jednego worka z podobnie brzmiącymi firmami.

A w takim worku klient zaczyna porównywać cenę.

Jak przeanalizować marketing po tej zmianie?

AI Search nie będzie widzieć wewnętrznych silosów firmy. Zobaczy ślad marki w sieci i spróbuje złożyć z niego sens. Dlatego trzeba sprawdzić, czy strona, content, SEO, Ads, PR, opinie, sprzedaż i analityka budują jeden spójny obraz wartości, czy każdy kanał opowiada inną wersję firmy. Jeżeli reklama obiecuje jedno, strona tłumaczy drugie, handlowiec sprzedaje trzecie, a opinie pokazują czwarte, system i klient dostają rozproszony obraz. W starym marketingu taki brak spójności często chował się pod ruchem, kampaniami i aktywnością. W AI Search staje się bardziej kosztowny, bo system szuka materiału, z którego da się zbudować jasną odpowiedź.

Audyt marketingu po tej zmianie nie powinien kończyć się na pytaniu, czy mamy SEO, Ads i content. Trzeba zapytać, czy cały marketing pomaga klientowi dojść do jednej, logicznej decyzji.

Jak zmienić raportowanie?

Same pozycje, kliknięcia i sesje nie pokażą, czy marka uczestniczy w pierwszej interpretacji klienta. CMO powinien patrzeć na to, które pytania i potrzeby firma przejmuje, przy których zapytaniach AI zatrzymuje użytkownika, czy marka pojawia się w odpowiedziach AI, czy zewnętrzne źródła potwierdzają jej pozycjonowanie, czy treści skracają rozmowę handlową i czy organic search przynosi jakość popytu, a nie tylko objętość ruchu. Warto analizować, które treści zmniejszają obiekcje cenowe, pomagają sprzedaży prowadzić rozmowę, przyciągają wartościowych klientów i budują pamięć rynku przed aktywną intencją zakupową. Panel pokaże zdarzenia. Rynek pokaże wpływ.

A AI Search przesuwa część tego wpływu przed kliknięcie.

Najgorsza reakcja: teksty pod AI

Najbardziej przewidywalnym błędem będzie produkowanie „tekstów pod AI”. Czyli nowa nazwa starej choroby. Więcej akapitów, więcej automatyzacji, więcej pytań w nagłówkach, więcej podobnych odpowiedzi, mniej doświadczenia, mniej dowodów, mniej sensu. AI nie potrzebuje kolejnej porcji semantycznej waty. Potrzebuje materiału, z którego da się zbudować sensowną, wiarygodną odpowiedź.

Firma, która odpowie na zmianę wyłącznie produkcją treści, będzie miała więcej zasobów w CMS-ie, ale niekoniecznie większy wpływ na decyzję klienta.

Główny wniosek biznesowy

Google nie odbiera firmom marketingu. Odbiera im luksus bycia niejasnymi. Największa zmiana od 25 lat nie oznacza, że Google nagle zamknęło internet. Bardziej brutalne jest coś innego: Google zaczyna przejmować warstwę interpretacji przed stroną marki. A jeżeli interpretacja powstaje przed wejściem na stronę, marketing musi przestać traktować stronę www jak broszurę z zakładkami, SEO jak produkcję tekstów pod frazy, a content jak wypełniacz bloga. Strona, treści, dane, opinie, video, PR, social proof i eksperckość zaczynają pracować jako system dowodowy dla AI, klienta i sprzedaży. Kto zostanie wyłącznie przy tekstach pod frazy, ten może mieć jeszcze widoczność w panelu. Tylko rynek będzie już podejmował decyzję kawałek wcześniej.

W AI Search większą przewagę będzie miała marka, której ślad w sieci tworzy jasny, spójny i wiarygodny obraz wartości. Taki, z którego klient rozumie, za co płaci. Google potrafi przypisać firmę do właściwej decyzji. Sprzedaż nie zaczyna każdej rozmowy od obrony ceny. Bo jeżeli Google, klient i rynek nie widzą różnicy, firma bardzo szybko odkrywa, że marketing nie buduje przewagi.

Produkuje koszt.

Źródła

  1. Elizabeth Reid, Google, A new era for AI Search, 19 maja 2026.
    Oficjalny komunikat Google o AI Search, AI Mode, agentach, Personal Intelligence oraz inteligentnym pasku wyszukiwania opartym na AI jako największej aktualizacji Search od ponad 25 lat.
    google/products-and-platforms/products/search/search-io-2026/
  2. Pew Research Center, Do people click on links in Google AI summaries?, 22 lipca 2025.
    Analiza 68 879 wyszukiwań Google z marca 2025 roku.
  3. Mehrzad Khosravi, Hema Yoganarasimhan, Impact of AI Search Summaries on Website Traffic: 
    Evidence from Google AI Overviews and Wikipedia, arXiv, 2026.
  4. Haofei Xu, Umar Iqbal, Jacob M. Montgomery, Measuring Google AI Overviews: 
    Activation, Source Quality, Claim Fidelity, and Publisher Impact, arXiv, 2026.
  5. Riley Grossman, Songjiang Liu, Michael K. Chen, Mike Smith, Cristian Borcea, Yi Chen, How Generative AI Disrupts Search: 
    An Empirical Study of Google Search, Gemini, and AI Overviews, arXiv, 2026.

Gdy firma mówi: my naprawdę nie potrzebujemy nowego dyrektora

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Gdy firma mówi: nie potrzebujemy kolejnego dyrektora

A później pyta czemu marketing nie działa

Takie zdanie pada zwykle chwilę przed tym, jak ktoś mówi, że marketing ma działać.

I ono rzadko dotyczy marketingu. Częściej dotyczy obaw, struktury i mylenia potrzeby kolejnej funkcji z lękiem przed oddaniem części wpływu. Gdy pojawia się hasło. CMO, dyrektor marketingu, w głowie od razu robi się tłoczno. Tytuły. Hierarchie. Kontrola. A przecież ta rola nie wzięła się z ambicji.
Wzięła się z potrzeby połączenia działów, miejsc, przez które przechodzi decyzja klienta.

Marketing jest jednym z obszarów w firmie, który dotyka niemal każdego punktu, gdzie firma składa obietnicę, spełnia wartość i próbuje zamienić uwagę rynku w przychód. I żeby to działało, ktoś z wiedzą marketingową musi to naprawdę liczyć

Scena z życia firmy. Klasyka

Kierownik marketingu potrzebuje materiałów od innego kierownika. Ten sam poziom w strukturze. więc się zaczyna.

  • Zaraz
  • Nie mam teraz czasu
  • Mamy ważniejsze rzeczy do zrobienia
  • Dlaczego ty mi mówisz, co mam robić?

Ten moment wraca regularnie na audytach marketingowych, szkoleniach marketingowych. W rozmowach z dojrzałymi zarządami, które chcą, żeby marketing ruszył, a nie tylko był

To wcale nie jest konflik, tylko brak odpowiedzi na pytania.

  • Kto tu ustala priorytety?
  • Kto ma połączyć wszystko w skuteczność?
  • Kto ma mandat, żeby zamienić rozproszone działania w jeden rytm wykonania.

I właśnie po to powstały funkcje dyrektora marketingu czyli CMO

CMO jest od tej warstwy, której często nie widać w kampanii czyli:

  • od kierunku
  • priorytetów
  • zasobów
  • tempa decyzji
  • i prawa do uruchamiania współpracy tam, gdzie wynik zależy od kilku działów naraz z wiedzą marketingową

Pilnuje, żeby marketing miał nie tylko zadania, ale też warunki do ich wykonania. Firma może oczekiwać wzrostu, ale wzrost rzadko pojawia się tam, gdzie nikt nie ma prawa połączyć ludzi, danych, oferty, sprzedaży, strony i budżetu w jedno. Źle narysowana struktura zawsze pobiera opłatę w terminach, jakości leadów, morale zespołu i budżecie, który miał pracować na wzrost, a zaczyna finansować problemy wewnętrzne.
Firma oczekuje sprawczości, choć wcześniej nie znalazła dla niej miejsca.

Czasem naprawdę nie potrzeba większego budżetu w marketingu. Wystarczy dobrze zorganizować firmę.

#gizgiermarketing #gizgierjoanna #audytmarketingowy #zewnetrznycmo #strukturamarketingu

Po-co-w-firmach-jest-potrzebny-dyrektor-marketingu-Joanna-Gizgier-audyty-marketingowe

Koncert życzeń w marketingu kosztuje

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Koncert życzeń w marketingu kosztuje

Jak zmienić impulsy w decyzję

Działania są uruchamiane szybko, zmieniane, rzadko domykane i oderwane od jednej, spójnej drogi do pieniędzy.

Działania są uruchamiane szybko, zmieniane, rzadko domykane i oderwane od jednej, spójnej drogi do pieniędzy. Kampania ma coś poprawić, content ocieplić, PR przykryć, SM coś udowodnić, a marketing z ruchomym budżetem ma z tego zbudować sens i wynik. Każdy impuls brzmi logicznie osobno. Razem tworzą fakt, że firma jest w ciągłym ruchu bez kierunku. I tu pojawia się pieniądz. Koncert życzeń w marketingu szybko wchodzi w straty. 📍Raz trzeba coś przyspieszyć, ale budżet zostaje ten sam. 📍Innym razem budżet rośnie na chwilę, aby sprawdzić temat, po czym spada, bo wynik nie przyszedł szybko. W systemach reklamowych taka zmienność ma swoją cenę. Algorytm potrzebuje stabilnych sygnałów, danych i czasu, żeby uczyć się, komu pokazywać reklamę, jakie zachowania prowadzą do konwersji i gdzie szukać podobnych użytkowników. Gdy firma co chwilę zmienia kierunek, budżet, cel, komunikat, kampanie żyją w stanie nauki, a to prowadzi do przepalania pieniędzy. Wtedy marketing płaci podwójnie. Najpierw budżetem za niestabilność decyzji, później reputacją, gdy ktoś w firmie pyta, dlaczego marketing nie zwiększył dochodów. Do tego klasyczny koncert życzeń. Skoro są reklamy, publikacje, wzmianki, zasięgi i aktywność, pojawia się poczucie, że marketing działa. A skoro działa, każdy może decydować, co ma się tam znaleźć. Tylko widoczność nie zawsze oznacza przypływ pieniędzy. Philip Kotler od lat podkreśla, że marketing jest procesem zarządzania popytem, a nie zbiorem narzędzi komunikacji. Efekt jest powtarzalny: ✔️Firma dużo komunikuje, ale nie przewiduje reakcję rynku, ✔️Uruchamia wiele inicjatyw, ale nie buduje ciągłości, ✔️Zmienia budżety, cele i komunikaty, nim kampanie zdążą się nauczyć, ✔️Zbiera mnóstwo opinii, ale rozmywa odpowiedzialność, ✔️Produkuje aktywność, ale nie wie, jaki mechanizm wzrostu finansuje. Marketing prowadzony bez wiedzy marketingowej po stronie decyzyjnej łatwo zamienia się w koncert życzeń. Nawet przy dobrych intencjach, dużych budżetach i doświadczonych zespołach. Są modele biznesowe, w których reaktywność i szybkie decyzje potrafią działać. Szczególnie przy krótkim cyklu sprzedaży, wysokiej zmienności albo sprzedaży opartej na trendzie. Ale nawet tam brak jednego ośrodka odpowiedzialności prędzej czy później ujawnia straty. 📍A kiedy to nie działa, pretensje trafiają do marketingu. Wyjście z tego zaczyna się od trzech rzeczy: 1. Decyzyjności marketingu 2. Stabilności kampanii 3. Jednego właściciela całości Każdy pomysł powinien przejść przez pytanie. Jaki element drogi do pieniędzy wzmacnia❓ Każda kampania powinna dostać czas, budżet i warunki do uczenia się, zanim firma i osoby przypadkowe zaczną majstrować przy celu, kreacji albo komunikacie. Ktoś po stronie decyzyjnej musi mieć mandat, żeby połączyć segment, ofertę, cenę, kanały, sprzedaż i pomiar w jeden proces zarządzania gotowością do zakupu. #gizgiermarketing #gizgierjoanna #podpowierzchnią #marketing
Koncert-zyczen-w-marketingu-kosztuje.-Pokaze-jak-zmienic-impulsy-w-decyzje joanna gizgier

Przepalanie budżetu w reklamie ads

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Przepalanie budżetu marketingowego w reklamie ADS

Jeden z najczęstrzych błędów w marketingu

To jeden z najdroższych błędów, jakie firmy wciąż powtarzają w reklamie ADS i w marketingu.

  1. Odpalają kampanie.
  2. Podnoszą budżet.
  3. Poprawiają kreacje.
  4. Zmieniają nagłówki.
  5. Dokładają kolejne formaty.
  6. Patrzą w raport.
  7. Kupują ruch.

Tymczasem źródło straty nie jest w panelu reklamowym.

Pracując na styku audytów, strategii, kampanii, stron i edukacji marketingowej. Wyraźnie widzę, jak mocno dojrzały marketing przesunął się w stronę systemowego myślenia.

W programie nauczania, na którym pracuję ze studentami marketingu internetowego, obok SEO pojawia się SEO copywriting, podstawy UX, reklama w wyszukiwarkach, reklama display, reklama discovery, reklama wideo, Facebook & Instagram Ads, LinkedIn Ads, TikTok Ads oraz heurystyki, błędy poznawczei inne. Już sam układ tego programu pokazuje, że
marketing działa jako system, a nie zestaw osobnych zabawek do klikania.

Część UX obejmuje proces projektowy, hipotezy, wireframe, makietę, prototyp, testy z użytkownikami, warsztat z biznesem oraz analizę użyteczności i intuicyjności strony.

Właśnie tutaj spotykają się cztery warstwy:
✔️SEO porządkuje intencję.
✔️Reklama kupuje wejście.
✔️UX przejmuje decyzję.
✔️Heurystyki tłumaczą, dlaczego klient wybiera jedną drogę zamiast drugiej.

A klient widzi całość. Jedną obietnicę, ofertę, drogę do decyzji.

Przepalanie budżetu marketingowego.

Gdy SEO przyciąga jedną intencję, reklama wzmacnia drugą obietnicę, strona podaje trzecią wersję rzeczywistości, a handlowiec czwartą, firma płaci za własną niespójność.

Powód zwykle leży w konkretnych miejscach.

Strona odpowiada na pytania firmy zamiast na pytania klienta. Nagłówki brzmią ogólnie. Układ treści utrudnia orientację. Oferta pojawia się jako opis, zamiast prowadzić do wyboru.
CTA pojawia się bez wcześniej zbudowanego sensu. Sitelinki w Ads kierują do przypadkowych podstron albo w ogóle ich brakuje.

A to jest ważne, ponieważ w reklamie linki do podstron pełnią rolę skrótów decyzyjnych.
Jedna reklama może prowadzić do różnych odpowiedzi.

Gdy firma daje tylko jedną drogę, zmusza wielu użytkowników do przejścia tym samym korytarzem, choć każdy przyszedł z innym pytaniem w głowie. To także przepala potencjał kampanii. Dlatego pytanie o większy budżet powinno przyjść później.

Wcześniej trzeba zapytać:

✔️Jaką intencję chcemy przejąć
✔️Jaką hipotezę o decyzji klienta przyjmujemy
✔️Który argument ma pojawić się jako pierwszy
✔️Które obiekcje trzeba zamknąć
✔️Gdzie użytkownik traci orientację
✔️W którym miejscu rośnie opór
✔️Które linki powinny prowadzić do konkretnych odpowiedzi
✔️Co buduje zaufanie
✔️Co skraca dystans do kontaktu albo zakupu.

Tak wygląda współczesny marketing.
Marketing jako system przejmowania uwagi, prowadzenia przez sens i zamykania decyzji.

Firma dalej szuka winy w kampanii, choć źródło straty siedzi w miejscu, do którego ten ruch trafia.

Reklama może przyspieszyć wynik. Ale tylko wtedy, gdy prowadzi do miejsca zaprojektowanego mądrzej niż sama kampania.

#gizgiermarketing #gizgierjoanna #podpowierzchnią #audytmarketingowy

Przepala-je-budzetu-w-reklamie-ads-Joanna-Gizgier-audyty-marketingowe

Strategia cenowa: jak działa komunikat strategiczny

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Cena na rynku działa jak komunikat strategiczny.

Strategia cenowa,to obszar marketingu, który istnieje, ale firmy nie używają.

Kiedy obserwuję rozmowy o cenie od środka firmy, widać, że liczba w cenniku jest końcem procesu i działa w różnej logice firmy.

✔️ finansowej
✔️ sprzedażowej
✔️ operacyjnej
✔️ rynkowej
Każda ma własny punkt odniesienia.
Finanse patrzą na koszty i rentowność, sprzedaż słucha reakcji klientów i momentu oporu w negocjacjach, zarząd widzi wynik całej firmy. Marketing widzi wartość, którą rynek jest gotów przypisać cenie zanim pojawi się pierwsza faktura.

Z perspektywy CMO cena jest komunikatem rynkowym silniejszym niż większość komunikatów marketingowych. Prezentacja sprzedażowa może opowiadać o jakości czy technologii, a jedna liczba w kilka sekund ustawia sposób postrzegania całej oferty.
Cena bardzo szybko:
✔️ ustawia ofertę w segmencie rynku
✔️ filtruje klientów zanim pojawi się pierwszy kontakt
✔️ porządkuje strukturę przychodów
✔️ wpływa na długość relacji z klientem
✔️ sygnalizuje wartość produktu
W firmach pojawia się charakterystyczne przesunięcie uwagi. Dyskusja koncentruje się na poziomie ceny, podczas gdy znacznie ważniejsza jest logika, która do niej prowadzi. Godzinami analizuje się różnicę kilku procent w cenniku, chociaż prawdziwa decyzja dotyczy czegoś innego:
📍 Eoli ceny w modelu biznesowym

Dla jednych firm kluczowe będzie:
✔️ szybkie zdobycie udziału w rynku
✔️ ochrona marży nawet kosztem wolniejszego wzrostu
✔️ budowanie pozycji
✔️ ograniczanie wolumenu do klientów, którzy rzeczywiście potrzebują danej wartości

Marketing ma tu rolę niedocenianą, ponieważ jest jednym z niewielu obszarów firmy, który systematycznie obserwuje, jak klienci interpretują wartość oferty i jak ta interpretacja przekłada się na gotowość zapłaty. Rynek nie widzi struktury kosztów firmy. Widzi sygnał wartości wysyłany przez cenę.
Dlatego marketing pracuje także na poziomie taktyk cenowych.
To mogą być:
✔️ strategie penetracyjne
✔️ budowanie pozycji
✔️ pakiety produktów
✔️ modele subskrypcyjne
✔️ ceny progowe
✔️ różnicowanie cen w zależności od segmentu klienta lub czasu zakupu

Philip Kotler ujął to bardzo prosto:
Price is the only element of the marketing mix that produces revenue; the others produce costs.

Cena jest jedynym elementem marketing-mixu, który generuje przychód. Wszystkie pozostałe elementy tworzą koszty.

Obserwując decyzje cenowe w firmach, widzę jeden też element.

📍 Poziom ceny często kształtuje psychologia decydentów.
Strach przed utratą sprzedaży, nadmierna ostrożność wobec konkurencji, przywiązanie do dawnych schematów cenowych albo odwrotnie, nadmierna wiara w wyjątkowość własnej oferty potrafią przesuwać decyzje dużo silniej niż dane.

To wniosek, po wielu audytach marketingowych.
Rozmowa o cenie odsłania sposób myślenia firmy o własnej wartości, o kliencie i o ryzyku biznesowym.

#gizgiermarketing #strategiacenowa #gizgierjoanna #podpowierzchnią

Cena na rynku działa jak komunikat strategiczny STRATEGIA CENOWA joanna gizgier

Rabat czy rola wartości w marketingu

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Rabat czy model wartości?

Zobacz na przykładzie SPA

Jaka jest różnica między decyzja marketingu, a decyzja osób spoza marketingu?

Kierunek już wstępnie ustalony, budżet przesunięty, założenia przyjęte jako realne.
I pada hasło:
OK, marketing niech to ogarnie.
Decyzje zapadają poza marketingiem.
Trzeba nadać temu formę, sensowny content, spójny plan, coś co da się obronić przed wszystkimi świętymi.

To mechanizm firmowy ze słabym zarządzaniem.

Zamiast rozmowy o tym, czy kierunek jest właściwy, pojawia się lista zadań do wykonania.
W miejsce dyskusji o ryzyku, wyborze kanałów w zastępstwie pytania dlaczego teraz, jaki target, harmonogram i budżet mediowy.

Strategia przestaje istnieć…

Wskaźniki mierzą realizację planu, bo plan już narzucony…
Skuteczność ocenia się przez pryzmat zrób i zobaczymy, a nie przez jakość decyzji.

📍Zobacz to na prostym przykładzie.
SPA inwestuje w nowy sprzęt. Zabieg działa najlepiej w serii pięciu wizyt. Miejsce już prosperuje, nie gasimy pożaru, nie walczymy o przetrwanie.
Zapada decyzja poza marketingiem:
Dajmy 20% rabatu na wszystkie nowe zabiegi, żeby szybciej ruszyć sprzedaż.

Marketing dostaje zadanie: zrobić reklamę promocji.

I teraz. Jeśli marketing pełni rolę alibi i wykonawcy decyzji, przygotuje komunikację wokół promocji.
Ruch wzrośnie, pojedyncze zabiegi się sprzedadzą. W krótkim horyzoncie wynik będzie cieszył.

Tyle że model przychodu właśnie się rozszczelnił.
Przepływ wartości przestaje być kontrolowany, a sprzedaż zaczyna zależeć od bodźców cenowych zamiast struktury oferty.

Klient uczy się kupować taniej.

Marża spada zanim sprawdzisz realny popyt.
Ciągłość zabiegu nie jest zabezpieczona.
Nowa usługa zaczyna być postrzegana przez pryzmat ceny, nie efektu.
To konsekwencja decyzji cenowej.

Firma zaczyna obniżać swoją zdolność do utrzymywania ceny, czyli traci pricing power, o którym pisał Warren Buffett jako o jednym z najczystszych wskaźników jakości biznesu.

Gdy marketing siedzi przy stole, rozmowa wygląda inaczej.

Skoro efekt wymaga pięciu wizyt, to sprzedajemy proces, nie pojedynczą sesję. Pakiet pięciu zabiegów w cenie czterech i pół. Ostatnia wizyta 50% taniej przy zakupie całej serii.
Konsultacja i plan terapii w cenie pakietu.
Nie chodzi o kreatywność, tylko o logikę przychodu.

Bo rabat w tym przykładzie robi trzy rzeczy jednocześnie:
✔️ skraca LTV (lifetime value, łączna wartość klienta w czasie relacji, tutaj rozbijana na pojedyncze wizyty zamiast pełnego procesu)
✔️ podnosi CAC w czasie (customer acquisition cost, koszt pozyskania klienta, który rośnie, bo sprzedaż nie ma ciągłości)
✔️ zmienia punkt odniesienia wartości z efektu na cenę

Efekt jest taki, że każda kolejna sprzedaż wymaga większego nakładu, a klient wnosi mniejszą wartość.

📍Rabat jednostkowy rozwiązuje chwilowy problem tempa sprzedaży.
📍Pakiet zabezpiecza model wartości.

I tu wracamy do sedna.
Marketing bez wpływu porządkuje decyzję, a z decyzyjnością projektuje sposób zarabiania.

Dopóki wynik jest akceptowalny, nikt nie zadaje pytań.
Gdy koszt rośnie, konwersja słabnie albo sprzedaż zaczyna lecieć na łeb, marketing wraca na środek stołu w trybie rozliczeniowym.

Była reklama.

Zaangażowanie to jednak nie to samo co wpływ.
W takim układzie firma reaguje na skutki zamiast analizować jakość wyborów.

A skutki widać dopiero w finansach:
✔️wyższy koszt pozyskania, mniejsza rentowność
✔️wydłużony proces sprzedaży, większa presja cenowa.

Peter Drucker ujął to prosto:

…Nie ma nic bardziej bezużytecznego niż skuteczne realizowanie czegoś, czego w ogóle nie należało robić.

Można perfekcyjnie egzekwować plan.
Pytanie, kto uczestniczył w jego wyborze?

Jak myślisz, czy marketing powinien wejść w konflikt z decyzją, która już została mentalnie zaakceptowana w firmie?

#gizgierjoanna #gizgiermarketing #audytmarketingowy #podpowierzchnią

Rabat-czy-rola-wartosci-czyli-marketing-jako-alibi-decyzyjne-w-firmach-gizgier joanna

Ile leadów marketing może wygenerować

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Ile leadów marketing jest w stanie wygenerować w miesiącu?

Firma daje kasę na marketing, więc chce zobaczyć efekt w postaci zapytań.

Lead zaczyna być traktowany jak cel pracy marketingu, a dziś stał się też osobnym produktem sprzedażowym.

Właśnie dlatego dużo firm myli dostarczenie kontaktu z dostarczeniem wartości biznesowej.

Sama oferta typu, zapłać, damy ci leady, brzmi atrakcyjnie, bo sprzedaje prostotę. Właściciel firmy słyszy wygodną obietnicę, omijamy:
✔️strategię
✔️trudne pytania o ofertę
✔️konieczność poukładania sprzedaży
A w zamian dostajesz gotowe zapytania. Taki fast food wzrostu. Szybko, ładnie, pachnie pieniędzmi.

Na audycie zadaję pytanie, aby sprawdzić sposób myślenia o marketingu.

Czy marketing jest dla ciebie kosztem czy inwestycją?

Odpowiedzi bywają podzielone, a logika stojąca za nimi bardzo dobrze tłumaczy późniejsze oczekiwania wobec marketingu.
Kiedy właściciel mówi INWESTYCJA, oczekuje szybkiego i policzalnego zwrotu. Kiedy mówi KOSZT, chce, aby ten koszt uratował sprzedaż, poprawił wyniki handlowe i rozwiązał problem popytu.
W obu przypadkach rozmowa bardzo szybko wraca do leadów.

Lead ma różną wagę w zależności od modelu biznesowego.

W e-commerce albo prostych usługach bezpośrednich może dość mocno pokazywać gotowość do zakupu. W B2B, usługach doradczych i modelach z dłuższym procesem decyzji kontakt otwiera rozmowę, lecz o jego wartości rozstrzygają później budżet, dopasowanie klienta, jakość procesu handlowego i siła oferty.
Dlatego lead może być mocnym sygnałem zainteresowania, czasem nawet wyraźną intencją zakupu, lecz pełną wartość biznesową pokazuje, gdy firma potrafi zamienić ten kontakt w przychód, marżę i klienta, którego rzeczywiście warto pozyskać.

Zespół handlowy patrzy na tę samą sytuację z innej strony. Prowadzi rozmowy, poznaje potrzeby, słyszy pytania o cenę i szybko widzi, czy po drugiej stronie znajduje się osoba, która naprawdę pasuje do oferty firmy.

Pojawia się zdanie:
LEADY SĄ SŁABE

Gdzie wychodzi problem?

Firma nie określiła jasno, który klient ma dla niej największą wartość ekonomiczną. Komunikacja trafia szeroko, działania przyciągają różne typy zapytań, a sprzedaż próbuje później oddzielić przypadkowe osoby od tych, które rzeczywiście pasują do modelu firmy. Po kilku tygodniach brak przychodu zostaje przypisany marketingowi.
Marketing potrafi uruchomić zainteresowanie, a handlowcy potrafią odbierać telefony i e-maile. Zarząd obserwuje rosnące liczby i próbuje zrozumieć, dlaczego wzrost leadów nie przekłada się proporcjonalnie na sprzedaż.

Zamiast pytania o liczbę zapytań rozmawiaj o kliencie.
✔️Który segment rynku przynosi firmie najwyższą wartość?
✔️Który odbiorca kupuje częściej, wraca, zostawia większą marżę i buduje stabilny przychód?

Celem staje się zbudowanie lejka, który przyciąga właściwych ludzi i zamienia zainteresowanie w klientów o realnej wartości dla firmy a nie policzalność leadów.

 

#gizgiermarketing #gizgierjoanna #audytmarketingowy #podpowierzchnia #zewnetrznycmo

Ile-leadow-marketing-jest-w-stanie-wygenerowac-w-miesiacu-Joanna Gizgier Marketing

Kiedy firma myli gotowość do wzrostu

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Dlaczego wiele firm myli gotowość do wzrostu z apetytem na wzrost?

Właściciel chce większej sprzedaży i mocniejszej pozycji na rynku.

Marketing ma zwiększyć tempo, sprzedaż ma pracować więcej. Brzmi ambitnie.

Tylko że wzrost ujawnia jakość firmy.

Gdy oferta trafia we właściwy segment, marża daje oddech, handlowcy reagują sprawnie, realizacja trzyma poziom, a klient wraca po kolejny zakup, większy wolumen wzmacnia biznes.
Gdy firma działa na zbyt cienkiej marży, sprzedaje zbyt szeroko, odpowiada z opóźnieniem, ma przypadkowy proces handlowy albo ledwo domyka bieżącą obsługę, większa skala przynosi po prostu więcej problemów.

Po czym to widać?

  1. Ruch rośnie szybko sprzedaż nie.
    Budżet reklamowy idzie w górę, zapytań przybywa, raport wygląda coraz lepiej, a przychód nie nadąża. To sygnał, że problem siedzi dalej, w ofercie, doborze odbiorców albo procesie handlowym, strukturze firmy.
  2. Komunikacja trafia do wszystkich. Reklama ściąga szerokie grono, sprzedaż filtruje przypadkowe osoby, a właściciel zastanawia się, dlaczego pracy jest więcej, a wynik wcale nie wygląda lepiej.
  3. Czas reakcji zaczyna się wydłużać. Telefony są oddzwaniane za późno, e-maile czekają, oferty wychodzą po czasie. Większy wolumen zwiększa wtedy głównie liczbę straconych okazji.
  4. Obrót rośnie szybciej niż zysk. Rosną wydatki na reklamę, liczba poprawek, rabatów, reklamacji i pracy po stronie zespołu. Firma robi większy przychód, a rentowność zachowuje się zaskakująco skromnie.
  5. Jakość realizacji zaczyna siadać. Pojawiają się poślizgi, przeciążenie ludzi, spadek standardu obsługi. Zwolnienia. Rynek szybko zamienia to w gorsze opinie, rezygnacje i utracone rekomendacje.
  6. Retencja jest zbyt słaba. Firma zdobywa nowych klientów, lecz zbyt mało osób wraca. To oznacza model oparty głównie na ciągłym dokładaniu paliwa do akwizycji.
  7. Wzrost trzyma się na kilku osobach. Founder, dyrektor handlowy albo najlepszy sprzedawca spinają kluczowe rozmowy własną sprawnością. Taki układ ma swój sufit.

To jeszcze nie jest model gotowy na skalę.
Chęć wzrostu jest ambicją, a gotowość do wzrostu jest konstrukcją.

Firma gotowa na rozwój wie:
✔️ Kto daje jej najwyższą wartość
✔️ Ile kosztuje pozyskanie właściwego klienta
✔️ Jak utrzymać marżę
✔️ Jak działa powtarzalny proces handlowy
✔️ Jak utrzymać jakość przy większym wolumenie
✔️ Którzy klienci wracają i dlaczego
✔️ Kiedy większy budżet zwiększa wynik, a kiedy tylko pompuje liczby

Z zewnątrz wszystko wygląda atrakcyjnie. Więcej kampanii, więcej kontaktów, większy obrót, więcej ruchu w CRM.

Od środka często oznacza to większą presję, mniejszą kontrolę, cieńszą rentowność i problemy, które wcześniej dało się jeszcze ukryć.

Ta kolejność jest lepsza, bo idzie po logice przyczyn, a nie tylko po liście objawów.

#gizgierjoanna #gizgiermarketing #audytmarketingowy #podpowierzchnia #zewnetrznycmo

Dlaczego-firmy-myla-gotowosc-do-wzrostu-z-apetytem-na-wzrost-Joanna gizgier marketing

Dlaczego w firmach marketing wygląda na słaby

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Dlaczego w firmach marketing wygląda na słaby?

Przy stole siedzi pięciu kierowników działów i #marzenamarketingu. (osoba w zarządzaniu bez wiedzy marketingowej)

Każdy z nich prowadzi swój dział i ma usługę, którą uważa za ważną dla firmy.

Każdy widzi klientów, którzy mogliby pojawić się szybciej, gdyby marketing mocniej pokazał właśnie jego ofertę.
I wszyscy mają marketing.
Jedną albo dwie osoby w firmie, które w wyobraźni firmy pełnią rolę działu od wzrostu.

Mają też Marzenę Marketingu, czyli dyrektora albo prezesa, który marketingu nigdy nie prowadził, nawet nie zna podstaw, ale chce go kontrolować w każdym detalu.

Zatwierdza działania, poprawia komunikację, decyduje o wydatkach, jednocześnie rozbijając jeden wspólny kierunek marketingowy na kilka równoległych historii.

Na zebraniach rozmowa szybko skręca w stronę marketingu, ponieważ w takich firmach marketing funkcjonuje jako silnik wzrostu.
Pojawiają się pytania o reklamy, o widoczność, o to, kiedy pojawią się efekty.
Kiedy marketing próbuje wejść w rozmowę o budżecie i priorytetach, rozmowa kończy się jednym zdaniem.

📍To nie jest temat na to zebranie
I tu zaczyna działać bardzo ciekawy mechanizm.

Każdy z kierowników wychodzi z takiego zebrania z przekonaniem, że firma ma marketing, który w jego opinii działa zbyt słabo. Ta historia zaczyna żyć dalej w zespołach.
Jedna informacja pozostaje poza rozmową.
Budżet marketingowy.
Kierownicy nie wiedzą, że firma przeznacza na działania reklamowe 2000 złotych mc.

Kiedy tę liczbę rozłoży się na realną strukturę firmy, obraz zaczyna wyglądać inaczej.
✔️Pięć działów.
✔️Kilka usług w każdym z nich.
✔️Różne grupy klientów.
Budżet daje sześćdziesięciu sześciu złotych dziennie na całą firmę, wszystkie usługi i działy.
Na całą widoczność firmy.

Każdy dział chce promocji, widoczności, chce być jako pierwszy po wpisaniu w google, chce mieć dużo lajków pod postami, sprzedaż chce leadów, zarząd chce wzrostu.

Czasem pojawia się argument, który #marzenamarketingu powtarza bardzo chętnie.
…Za dwa tysiące można zrobić przecież kampanię ogólną.
Oczywiście.
Taka kampania ma sens gdy firma ma jasno określony kierunek sprzedaży, wybrane usługi priorytetowe, przygotowane działy, strona i proces sprzedażowy prowadzący klienta wprost do zakupu.
Ale jednak to tak bajecznie na audytach nie wygląda.

Marketing dostaje zadanie promowania wszystkiego naraz, każdy
✔️dział
✔️usługę
✔️ambicję sprzedażową.
Kiedy sprzedaż rośnie wolniej niż oczekiwano, w firmie pojawia się bardzo prosty wniosek.

📍Marketing jest słaby.
Z perspektywy CMO obraz wygląda inaczej.
Marketing bardzo często pracuje w dziwnym systemie, w którym odpowiada za wynik sprzedażowy firmy, jednocześnie posiadając bardzo minimalny wpływ na 5 decyzji, które ten wynik budują:
✔️wysokość budżetu
✔️wybór priorytetowych usług
✔️kierunek sprzedaży firmy
✔️wybór kanałów
✔️decyzyjność

Firma mówi, że ma marketing.
A nad całym systemem stoi ktoś, kto marketing kontroluje bez wiedzy marketingowej czyli Marzena Marketingu.

#gizgiermarketing #gizgierjoanna #audytmarketingowy #podpiwierzchnią

Dlaczego-w-firmach-marketing-wyglada-na-słaby-Joanna-Marketing-audyty-markketingowe Gizgier Joanna

Na co uważać w ofercie marketingowej

marketing jako system wzrostu, zarabiania pieniędzy i decyzji zarządczych - Joanna Gizgier

Na co uważać w ofercie marketingowej

Dostałeś ofertę na działania online?

Zanim ją podpiszesz, sprawdź kilka rzeczy, których zwykle tam nie widać.

Dziś prawie każda oferta marketingowa wygląda nowocześnie.
SEO, Google Ads, social media, strona WWW, monitoring, a także AI.
I właśnie dlatego łatwo się pomylić.

Tylko co z tego wszystkiego ma realnie wynikać dla Twojego biznesu?

Źle zaprojektowana oferta marketingowa często wygląda jak poprawna współpraca, która przez wiele miesięcy niczego realnie nie zmienia, poza budżetem.

Zwróć uwagę na kilka kluczowych rzeczy.

  1. Od czego faktycznie zaczynamy?

    Strona WWW powinna być punktem wyjścia. To ona zasila SEO, reklamy, konwersję i dane.Jeśli w ofercie strona pojawia się dopiero na końcu, po SEO, Google Ads i social mediach, to znaczy, że kolejność jest odwrócona. A w marketingu zła kolejność decyzji boli po roku, gdy budżet się skończy, a firma nadal nie wie, co działa.

  2. Co dokładnie będzie optymalizowane?
    Optymalizacja czego?

  • strony
  • konwersji
  • treści
  • danych pod reklamy
  • UX
    Optymalizacja bez jasno wskazanego obiektu to puste słowo. Jeśli nie da się powiedzieć co jest poprawiane, nie da się też sprawdzić czy zostało poprawione.

3.

Jaką rolę pełnią reklamy Google Ads?
Czy reklamy mają:

  • sprzedawać
  • testować popyt
  • uczyć system
  • czy domykać decyzję klienta

To są różne cele i różne oczekiwania. Bez tej odpowiedzi Google Ads staje się kosztem zamiast narzędziem decyzyjnym.

4.

Po co w tej ofercie są social media?
Czy social media:

  • budują zaufanie
  • kontekst marki
  • pamięć
  • czy tylko wypełniają kalendarz publikacji
    Liczba postów bez roli biznesowej nie mówi absolutnie nic o skuteczności.

5.

AI co dokładnie robi i kto za to odpowiada?

Dziś AI jest już w prawie każdej ofercie.
Ale samo słowo AI nie jest żadną wartością.
Jeśli w ofercie pojawia się AI, zapytaj bardzo konkretnie:

  • gdzie dokładnie AI jest używane
  • jaką decyzję ma wspierać
  • kto ponosi odpowiedzialność za skutki tej decyzji
    AI, które nie wspiera żadnej decyzji, jest tylko etykietą sprzedażową.
    Teraz wartością nie jest użycie AI, tylko umiejętność podjęcia lepszej decyzji z jej pomocą.

6.

Jak i po czym poznasz, że to działa?

Monitoring nie jest dodatkiem do oferty.
Jest punktem odniesienia i zamknięciem pętli decyzyjnej.
Jeśli raport:

  • istnieje, ale nie prowadzi do zmian i nie uruchamia decyzji, to jest alibi.

Co warto zapamiętać na koniec

Dobra oferta marketingowa nie jest listą działań, tylko ciągiem decyzji, które mają sens w określonej kolejności.
Jeśli w ofercie:
widzisz AI, ale nie widzisz decyzji, jest optymalizację, ale nie widzisz obiektu, jest raport, ale nie widzisz wniosków, to zwykła checklista.

Jak trafnie ujął to Peter Drucker
…Nie ma nic bardziej bezużytecznego niż robienie bardzo dobrze rzeczy, których w ogóle nie należało robić.

Zadaj sobie pytanie
Czy ta oferta pomaga mi podejmować lepsze decyzje, czy tylko robi więcej rzeczy?

#gizgierjoanna #gizgiermarketing #audytmarketingowy #podpowierzchnią

Na co uważać w ofercie marketingowej Gizgier Joanna audyty marketingowe