Audyt marketingu, ekonomika wzrostu i odpowiedzialność CMO — Joanna Gizgier

Marketingowa krzywa Laffera. Kiedy większy budżet zwiększa przychód, lecz odbiera marżę

Większy budżet reklamowy może nadal podnosić sprzedaż, choć ekonomika kolejnego klienta już się pogarsza. Koszt dotarcia, przekonania, sprzedaży i obsługi rośnie wtedy szybciej niż wartość następnej transakcji.

Marketingowa krzywa Laffera jest moim autorskim modelem zarządczym, a nie próbą rozszerzenia teorii podatkowej na marketing. Analogia dotyczy kształtu rentowności krańcowej: sprzedaż może nadal rosnąć, podczas gdy marża z kolejnego przedziału inwestycji zaczyna spadać.

Granica analogii: wpływy podatkowe i marża marketingowa opisują inne zjawiska

Krzywa Laffera opisuje teoretyczną zależność między stawką podatkową a całkowitymi wpływami państwa. Podwyższanie podatków zwiększa dochody do poziomu, przy którym reakcje podatników zaczynają kurczyć podstawę opodatkowania. Powyżej punktu maksymalnych wpływów wyższa stawka może przynieść mniejsze dochody budżetowe. Sama koncepcja nie wskazuje jednej optymalnej stawki ani miejsca, w którym znajduje się konkretna gospodarka.[1]

W marketingu osie muszą zostać ustawione inaczej. W klasycznej krzywej Laffera po przekroczeniu maksimum spada całkowity przychód podatkowy. Przy skalowaniu reklamy przychód firmy może nadal rosnąć. Pogarsza się jednak wynik kolejnego przedziału inwestycji, ponieważ dodatkowy klient wymaga coraz większego kosztu dotarcia, przekonania, sprzedaży albo realizacji.

Mechanizm uderza przede wszystkim w marżę kontrybucyjną pozostającą po marketingu. Nie zakłada automatycznego spadku popytu ani sprzedaży. Krzywa zaczyna opadać wtedy, gdy wartość wygenerowana przez kolejną transzę budżetu staje się niższa od kosztu jej uruchomienia i obsługi uzyskanego wzrostu.

Dodatkowa marża po marketingu = dodatkowy przychód inkrementalny – dodatkowe koszty zmienne – dodatkowy koszt marketingu

Granicę rentownego skalowania wyznacza wynik równy zero dla kolejnego zwiększenia wydatków. Powyżej tej wartości firma może nadal pozyskiwać klientów i podnosić przychód, lecz następna transakcja wnosi zbyt mało marży, aby pokryć koszt pozyskania oraz obsługi.

Granica zależy od horyzontu pomiaru. Inny wynik otrzymamy dla pierwszej transakcji, inny dla całkowitej wartości klienta, a jeszcze inny dla inwestycji budującej przyszły popyt i dostępność marki. Firma może świadomie zaakceptować ujemną marżę na pierwszym zakupie, gdy potrafi wiarygodnie wykazać wartość kolejnych transakcji.

Ten horyzont nie może jednak pełnić funkcji wygodnego usprawiedliwienia wydatków. Zarząd powinien znać okres zwrotu, założenia dotyczące retencji oraz warunki, po których oceni skuteczność inwestycji. Do rachunku powinna wejść sprzedaż wywołana przez marketing, nie cała sprzedaż przypisana reklamie przez platformę.

Firma sprzedała więcej i zatrzymała mniej pieniędzy

Załóżmy, że po odjęciu kosztu produktu, prowizji, płatności, logistyki, zwrotów i pozostałych kosztów zależnych od liczby zamówień firma zachowuje 40% przychodu. Jest to marża kontrybucyjna przed kosztami reklamy.

Przy budżecie wynoszącym 50 tys. zł firma generuje 200 tys. zł inkrementalnej sprzedaży. Marża przed kosztami reklamy wynosi 80 tys. zł. Po odjęciu budżetu mediowego pozostaje 30 tys. zł marży kontrybucyjnej.

Zarząd zwiększa budżet do 80 tys. zł. Sprzedaż rośnie do 260 tys. zł. Marża przed reklamą wynosi 104 tys. zł, a po jej odjęciu pozostają 24 tys. zł.

Przychód wzrósł o 60 tys. zł. Marża kontrybucyjna po reklamie spadła o 6 tys. zł.

Ostatnie 30 tys. zł budżetu wygenerowało 60 tys. zł przychodu, czyli 24 tys. zł dodatkowej marży przed mediami. Firma wydała 30 tys. zł, aby uzyskać 24 tys. zł. Kolejny przedział inwestycji nie pokrył własnego kosztu.

Kwota 24 tys. zł nie oznacza zysku netto. Nadal pozostają koszty stałe, finansowanie i podatki. Rachunek wymaga również założenia, że dodatkowa sprzedaż została rzeczywiście wywołana przez kampanię, a miks produktów i kosztów zmiennych pozostał porównywalny.

Panel reklamowy może pokazać dobry średni ROAS, ponieważ łączy bardzo rentowne wydatki początkowe z kolejnymi transzami pracującymi słabiej. Pierwsze 50 tys. zł tworzyło wartość. Kolejne 30 tys. zł ją zmniejszyło.

Średni ROAS opisuje historię całej kampanii. Wynik krańcowy wspiera decyzję dotyczącą następnej złotówki.

Gdzie po drodze ucieka produktywność budżetu

Pieniądze przechodzą przez całą sekwencję, zanim wrócą do firmy w postaci marży:

Budżet Aukcja i algorytm Ekspozycja Uwaga Kliknięcie lub lead CRM Kontakt handlowy Sprzedaż Realizacja Retencja

Na początku działają bariery systemowe, algorytmiczne i pomiarowe. Firma zaczyna płacić więcej za dotarcie, algorytm poszerza grupę, a atrybucja może przypisywać reklamie sprzedaż, której kanał nie wywołał.

W środkowej części ścieżki pojawiają się bariery percepcyjne. Odbiorca nadal widzi reklamę, ale kolejny kontakt wnosi coraz mniej uwagi, wiedzy i przekonania.

Dalej działają bariery operacyjne. Lead trafia do niewłaściwej osoby, czeka w CRM, otrzymuje odpowiedź po osłabnięciu intencji albo wchodzi do procesu, którego sprzedaż i realizacja nie potrafią sprawnie obsłużyć.

Logika diagnozy:

  1. Najpierw sprawdzamy, co kupujemy i jak mierzymy wpływ.
  2. Później oceniamy, czy komunikacja nadal wykonuje pracę poznawczą.
  3. Następnie badamy, czy firma potrafi zamienić popyt w marżę.

1. Bariery systemowe, algorytmiczne i pomiarowe

Kolejna transza budżetu zwykle kupuje droższy przyrost

Model Little’a i Lodisha pozwala uwzględniać zróżnicowaną reakcję segmentów, zanikanie efektu wcześniejszych ekspozycji oraz malejące przyrosty odpowiedzi reklamowej. Pokazuje dzięki temu, dlaczego zwiększenie nacisku mediowego nie musi przynosić proporcjonalnego wzrostu rezultatu.[2]

Na początku kampania dociera zwykle do osób najbliższych decyzji. Znają kategorię, rozumieją potrzebę, aktywnie szukają rozwiązania albo wcześniej spotkały się z marką.

Po wykorzystaniu łatwiej dostępnej części popytu algorytm musi szukać dalej. Wchodzi w droższe aukcje, poszerza grupy, zwiększa częstotliwość i obejmuje osoby znajdujące się wcześniej w procesie zakupowym. Kolejny klient potrzebuje większej liczby kontaktów, mocniejszego uzasadnienia i dłuższej pracy sprzedażowej. CAC rośnie, choć liczba konwersji nadal może iść w górę.

Efektywność może ponownie wzrosnąć po zakończeniu fazy uczenia algorytmu, zmianie sezonu, przebudowie oferty, uruchomieniu mocniejszej komunikacji albo wejściu do nowego segmentu. Spadek wyniku krańcowego informuje więc o granicy aktualnej konfiguracji, nie o wyczerpaniu potencjału przedsiębiorstwa.

ROAS może mierzyć intencję klienta zamiast wpływu kampanii

ROAS pokazuje relację między kosztem kampanii a sprzedażą przypisaną reklamie. Nie rozstrzyga automatycznie, ile sprzedaży pojawiło się dzięki inwestycji.

Osoby o wysokiej intencji częściej klikają reklamę i częściej kupują. Ta sama gotowość zakupowa zwiększa więc prawdopodobieństwo kontaktu z reklamą oraz prawdopodobieństwo transakcji. System atrybucyjny może przypisać kanałowi wartość klienta, którego decyzja była już niemal podjęta.

Duże eksperymenty prowadzone w eBay pokazały skalę tej różnicy. Reklamy na frazy brandowe nie przyniosły mierzalnej krótkoterminowej korzyści, a zwroty z pozostałych słów kluczowych były znacznie niższe niż w konwencjonalnych estymacjach. Większy pozytywny wpływ występował wśród klientów nowych i kupujących rzadziej niż wśród lojalnych użytkowników. Wynik dotyczył dużej, znanej marki i płatnego wyszukiwania, dlatego nie powinien być przenoszony mechanicznie na każdy biznes. Pokazuje jednak, jak łatwo pomylić sprzedaż przejętą przez reklamę ze sprzedażą przez nią wywołaną.[3]

Panel raportuje konwersję zgodnie ze swoim modelem. Zarząd potrzebuje odpowiedzi przyczynowej: czy bez tej kampanii sprzedaż byłaby niższa, a jeżeli tak — o ile?

Solidne badanie nadal zawiera niepewność

Randall Lewis i Justin Rao przeanalizowali 25 dużych eksperymentów terenowych prowadzonych z amerykańskimi detalistami i firmami brokerskimi. Większość kampanii docierała do milionów klientów, a łączne wydatki reklamowe wyniosły 2,8 mln dolarów. Mimo tej skali mediana przedziału ufności dla ROI miała szerokość przekraczającą 100 punktów procentowych. Badacze wskazali również wysokie ryzyko błędu selekcji w metodach obserwacyjnych używanych do oceny reklamy.[4]

Wniosek dla zarządu jest praktyczny: pojedyncza wartość ROI przedstawiona z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku może wyglądać znacznie pewniej, niż pozwalają na to dane.

Raport CMO powinien pokazywać założenia, zakres niepewności i wrażliwość wyniku na model atrybucji. Przy większych decyzjach budżetowych potrzebne są testy inkrementalności, grupy kontrolne, eksperymenty geograficzne, analiza klientów nowych i powracających oraz zestawienie danych platform z ekonomią przedsiębiorstwa.

Próg ROAS-u ustala marża firmy

Przy marży kontrybucyjnej wynoszącej 40% uproszczony próg rentowności reklamy wynosi 2,5. Każde 2,50 zł inkrementalnego przychodu pozostawia 1 zł marży potrzebnej do pokrycia 1 zł wydatku reklamowego.

Gdy 40% oznacza wyłącznie marżę brutto, bez prowizji, płatności, logistyki, zwrotów i obsługi, realny próg będzie wyższy. Kiedy klient dokonuje kolejnych rentownych zakupów, dopuszczalny CAC może wzrosnąć — pod warunkiem, że retencja i wartość klienta są mierzone, a nie dopowiadane na potrzeby obrony kampanii.

ROAS 4 może oznaczać bardzo dobrą inwestycję, wynik graniczny albo stratę. Rozstrzygają marża, inkrementalność, miks sprzedaży, horyzont oraz przyszła wartość klienta. CMO powinien wiedzieć, czy ostatnia transza budżetu przekroczyła ekonomiczny próg firmy.

2. Bariery percepcyjne

Kolejna emisja może wzmacniać pamięć, lecz coraz słabiej przekonywać

Powtarzalność pomaga odbiorcy rozpoznać markę, zrozumieć ofertę i wrócić do decyzji. W usługach eksperckich, B2B oraz zakupach wymagających większego zaangażowania jeden kontakt zwykle nie wystarcza.

Pamięć i perswazja nie rosną jednak w tym samym tempie. Metaanaliza Susanne Schmidt i Martina Eisenda wykazała, że w warunkach eksperymentalnych nastawienie do reklamy osiągało maksimum przy około dziesięciu ekspozycjach, podczas gdy zapamiętywanie rosło dłużej i nie wypłaszczało się przed ósmym kontaktem. Autorzy wskazali znaczenie sposobu rozłożenia emisji, zaangażowania odbiorcy oraz kontekstu. Liczby tej nie należy traktować jako uniwersalnego benchmarku kampanii. Badanie pokazuje jednak ważną różnicę: odbiorca może coraz lepiej pamiętać reklamę, choć kolejna ekspozycja coraz słabiej zmienia jego nastawienie.[5]

W dwóch eksperymentach Campbell i Kellera reakcja na powtarzalność zależała od wcześniejszej znajomości marki. W badanych warunkach negatywne skutki kolejnych ekspozycji pojawiały się wcześniej przy marce nieznanej, co pokazuje, że częstotliwości nie można oceniać bez kontekstu marki.[6]

Średnia częstotliwość potrafi dodatkowo ukryć rozkład. Wynik cztery może oznaczać cztery kontakty na odbiorcę albo jedną emisję dla większości grupy i kilkanaście dla jej niewielkiego fragmentu.

CMO powinien zestawiać wzrost częstotliwości z kosztem wyniku krańcowego, reakcją na poszczególne kreacje, rozkładem ekspozycji w segmentach, wyszukiwaniami marki oraz sprzedażą inkrementalną. Gdy częstotliwość rośnie, a wartość kolejnego kontaktu maleje, budżet kupuje ekspozycje pracujące głównie na licznik platformy.

Nowa kreacja powinna wnosić nowy argument

Spadek CTR-u często uruchamia zamówienie kolejnych grafik. Zmienia się zdjęcie, tło, pierwsze zdanie albo montaż. Algorytm widzi nowe pliki. Odbiorca nadal otrzymuje tę samą obietnicę.

Zużywa się nie tylko warstwa wizualna. Zużywa się również argument i sposób, w jaki marka pomaga klientowi zinterpretować własną sytuację.

Jeżeli pięć reklam mówi to samo, marka nie buduje pięciu powodów do decyzji. Buduje jedno zdanie wypowiedziane pięcioma fontami.

Ma to szczególne znaczenie przy skalowaniu. Pierwsza część budżetu dociera do osób cieplejszych, które znają potrzebę i często potrzebują jasnej oferty. Chłodniejszy segment musi najpierw zrozumieć, dlaczego obecna sytuacja kosztuje go więcej, niż zakładał.

Kolejne kreacje powinny wykonywać inną pracę:

  • pokazywać koszt utrzymywania obecnego rozwiązania,
  • wyjaśniać mechanizm powstawania straty,
  • dostarczać dowodów,
  • ograniczać ryzyko decyzji,
  • pokazywać wymagany wysiłek i sposób wdrożenia.

W przypadku audytu marketingowego jedna komunikacja może dotyczyć utraty marży. Druga decyzji zarządczych podejmowanych na podstawie niepełnych danych. Kolejna rozproszonej odpowiedzialności między agencjami, a następna kosztu utrzymywania działań ocenianych poza całym modelem sprzedaży.

Usługa pozostaje wspólna. Zmienia się most poznawczy prowadzący osobę decyzyjną do wartości.

Harmonogram również wpływa na wartość kontaktu

Modele planowania mediów uwzględniające dynamiczne zużywanie się jakości reklamy pokazują, że przy określonych założeniach emisja pulsacyjna może generować większą świadomość niż obecność równomierna. Wynik nie daje podstawy do twierdzenia, że pulsing zawsze zwiększy sprzedaż albo marżę. Wspiera jednak zasadę, że harmonogram i odstępy pomiędzy kontaktami wpływają na ich produktywność.[7]

Decyzja CMO nie powinna automatycznie brzmieć: potrzebujemy więcej grafik. Najpierw trzeba ustalić, czy zużyło się wykonanie, argument, grupa czy oferta. Kosmetyczna podmiana materiału może chwilowo poprawić uwagę. Nowa architektura argumentacji pozwala dotrzeć do klientów wymagających więcej niż przypomnienia.

3. Bariery operacyjne

Lead nie ma stałej wartości

Marketingowa rentowność nie kończy się na formularzu. Lead musi zostać zapisany, przypisany, oceniony, przekazany właściwej osobie i obsłużony, zanim jego intencja osłabnie.

Analiza Oldroyda, McElheran i Elkingtona objęła 1,25 mln leadów otrzymanych przez 29 firm B2C oraz 13 firm B2B w Stanach Zjednoczonych. Organizacje próbujące skontaktować się z potencjalnym klientem w ciągu godziny miały niemal siedmiokrotnie większą szansę zakwalifikowania leada niż firmy podejmujące kontakt godzinę później oraz ponad sześćdziesięciokrotnie większą niż organizacje czekające co najmniej dobę. Autorzy przeprowadzili również audyt 2241 firm: 23% nie odpowiedziało na testowy lead, a średni czas reakcji wśród organizacji odpowiadających w ciągu 30 dni wyniósł 42 godziny.[8]

Badanie miało charakter obserwacyjny, więc nie pozwala przypisać całej różnicy wyłącznie szybkości odpowiedzi. Firmy reagujące wcześniej mogły mieć także lepszą technologię, procesy i zarządzanie sprzedażą.

Dla zarządu konsekwencja pozostaje czytelna: wartość leada zależy od tego, co firma zrobi po jego pozyskaniu. Kontakt kupiony za 200 zł i obsłużony po kilku minutach ma inną szansę ekonomiczną niż identyczny lead pozostawiony na dwa dni.

CRM może konsumować marżę bez jednego błędu kampanii

Przepustowość sprzedaży zależy od routingu, jakości danych, kryteriów kwalifikacji, priorytetyzacji, liczby prób kontaktu, automatyzacji przypomnień i obciążenia handlowców.

Jeżeli zespół potrafi jakościowo obsłużyć 200 zapytań miesięcznie, zwiększenie ich liczby do 500 nie daje automatycznie dwuipółkrotnego wzrostu sprzedaży. Może obniżyć wartość całej puli, ponieważ odpowiedzi przychodzą później, rozmowy stają się krótsze, a follow-upy mniej regularne.

Marketing pokaże więcej leadów. Sprzedaż pokaże niższą konwersję. Oba raporty mogą być poprawne, ponieważ utrata wartości powstała pomiędzy nimi.

W takim układzie kolejny budżet lead generation zwiększa nacisk na proces, którego przepustowość została już wykorzystana. CMO powinien najpierw ustalić, jaka liczba kontaktów może zostać obsłużona zgodnie z wymaganym SLA oraz standardem kwalifikacji.

Popyt może wyprzedzić realizację

Ograniczenie może pojawić się również po zawarciu transakcji. Większa liczba klientów obciąża wdrożenia, magazyn, logistykę, serwis i obsługę. Gdy koszt realizacji kolejnej sprzedaży rośnie szybciej niż jej wkład w marżę, krzywa rentowności opada poza działem marketingu.

Firma może równocześnie raportować wyższy przychód, więcej nowych klientów oraz rosnące zwroty, reklamacje, czas realizacji, koszt nadgodzin i odpływ klientów. Kampania zwiększa wtedy skalę ograniczeń, które wcześniej pozostawały mniej widoczne.

CMO nie odpowiada za każdą część operacji. Powinien jednak pokazać zarządowi, że zwiększenie inwestycji w popyt wymaga czasem równoległej inwestycji w możliwość jego sprzedaży i realizacji.

Macierz diagnostyczna CMO

Poniższa macierz pozwala przejść od objawu do obszaru kontroli i decyzji. Nie zastępuje analizy przyczynowej, ale porządkuje rozmowę zarządu z marketingiem.

Co widzimy Prawdopodobna bariera Co należy sprawdzić Decyzja dla zarządu
Przychód rośnie, a marża kontrybucyjna po marketingu spada. Ekonomika krańcowa lub zmiana miksu sprzedaży. Wynik ostatniego zwiększenia budżetu, marże produktów, zwroty, rabaty i koszty zmienne. Wstrzymać automatyczne skalowanie i policzyć inkrementalną marżę kolejnego przedziału.
ROAS pozostaje wysoki, lecz wyłączenie kampanii nie powoduje proporcjonalnego spadku sprzedaży. Atrybucja przejmuje istniejący popyt. Kampanie brandowe, wyniki grup kontrolnych, klientów nowych i powracających. Przeprowadzić test inkrementalności i skorygować alokację.
CAC rośnie wraz z budżetem, a wartość klienta pozostaje podobna. Nasycenie kanału lub segmentu. Koszt klienta według kolejnych progów wydatków, intencji i segmentu. Przenieść część środków, poprawić ofertę albo wejść do nowej grupy.
Częstotliwość rośnie, CTR spada, a nowe grafiki pomagają tylko na krótko. Zużycie argumentacji lub nasycenie odbiorców. Rozkład częstotliwości, pokryte obiekcje, dowody i etapy decyzji. Finansować nowe osie argumentacji zamiast kolejnej serii kosmetycznych podmian.
Liczba leadów rośnie, a konwersja i marża spadają. Ograniczona przepustowość sprzedaży. Czas pierwszej reakcji, routing, kwalifikację, liczbę prób kontaktu i obciążenie zespołu. Przeprowadzić audyt CRM oraz SLA przed zwiększeniem budżetu.
Liczba klientów rośnie razem ze zwrotami, reklamacjami i kosztem wdrożenia. Ograniczenie realizacyjne. Marżę po obsłudze, terminy, retencję i koszt interwencji. Dostosować tempo kampanii albo zwiększyć przepustowość operacji.
Kanał zachowuje dobry średni wynik, lecz każda kolejna transza działa słabiej. Malejący zwrot krańcowy. Marginalny ROAS i marginalną marżę. Ustalić próg przeniesienia kapitału do innego kanału, oferty lub etapu lejka.

Trzy pytania, które CMO powinien zadać zarządowi

1. Jaki wynik naprawdę maksymalizujemy?

Przychód, marża kontrybucyjna, gotówka, udział w rynku, liczba nowych klientów i długoterminowa wartość marki prowadzą do innych decyzji budżetowych.

Firma może świadomie poświęcić część bieżącej marży na wejście do nowego segmentu lub budowę przyszłego popytu. Taka inwestycja wymaga jednak określenia horyzontu, oczekiwanego zwrotu i warunków dalszego finansowania. Bez tej odpowiedzi marketing otrzymuje polecenie skalowania, choć każdy członek zarządu rozumie pod nim inny rezultat.

2. Co zmienia się w ekonomice następnego klienta?

Wraz ze skalą może rosnąć CAC, wydłużać się cykl sprzedaży, zmieniać miks produktów, spadać retencja albo rosnąć koszt realizacji.

Średnia historyczna opisuje klientów już pozyskanych. Nie mówi, ile będzie kosztował klient znajdujący się poza najłatwiej dostępną częścią rynku. Pytanie o kolejną złotówkę wymaga analizy kolejnego klienta.

3. Który proces jako pierwszy ograniczy wykorzystanie dodatkowego popytu?

Może nim być aukcja reklamowa, argumentacja, strona, formularz, CRM, handlowiec, dostępność produktu, wdrożenie albo obsługa.

Przed zwiększeniem budżetu zarząd powinien wiedzieć, gdzie pojawi się dodatkowe obciążenie, jaka jest obecna przepustowość i kto odpowiada za jej zwiększenie. Budżet reklamowy można podnieść jednego dnia. Organizacja skaluje się znacznie wolniej.

Nowa odpowiedzialność CMO

Marketingowa krzywa Laffera nie służy do dowodzenia, że duże budżety są nierentowne. Pokazuje, że każda konfiguracja rynku, kanału, oferty i organizacji ma aktualną granicę produktywności kapitału.

Granicę można przesuwać. Lepsza oferta zwiększa konwersję. Wyższa marża podnosi dopuszczalny koszt pozyskania. Retencja zwiększa wartość klienta. Nowy segment powiększa przestrzeń wzrostu. Nowa architektura argumentów otwiera komunikację na chłodniejszych odbiorców. Sprawniejszy CRM odzyskuje wartość leadów. Większa przepustowość operacji pozwala obsługiwać sprzedaż bez gwałtownego wzrostu kosztów.

Samo podniesienie budżetu wzmacnia aktualny model:

  • przy słabej inkrementalności szybciej kupuje sprzedaż, która już istniała;
  • przy jednej powtarzanej obietnicy szybciej nasyca uwagę;
  • przy powolnej reakcji sprzedaży szybciej wypełnia CRM kontaktami tracącymi wartość;
  • przy ograniczonej realizacji szybciej zwiększa koszty obsługi i ryzyko odpływu klientów.

CMO zarządza zdolnością budżetu do tworzenia wartości w całym przedsiębiorstwie. Zarząd potrzebuje od niego czterech odpowiedzi:

  • ile inkrementalnej marży przyniosło ostatnie zwiększenie budżetu,
  • na ile wiarygodnie mierzymy wpływ marketingu,
  • gdzie znajduje się aktualna bariera skalowania,
  • jaka inwestycja przesunie tę barierę najdalej.

Dopiero wtedy marketing staje się systemem alokacji kapitału, a nie raportem aktywności. Odpowiedzialność CMO obejmuje wskazanie, gdzie kolejna złotówka zwiększa wartość przedsiębiorstwa, gdzie podnosi głównie przychód, a gdzie zaczyna odbierać marżę.

Co trzeba zmienić w ofercie, komunikacji, sprzedaży albo operacjach, aby następny przedział budżetu zwiększał inkrementalną marżę?

Od jakości tej odpowiedzi zaczyna się zarządzanie marketingiem z perspektywy CMO.

Źródła

  1. Institute for Fiscal Studies, „The Laffer curve”. Źródło wydawcy.
  2. John D. C. Little, Leonard M. Lodish, „A Media Planning Calculus”, Operations Research, 1969. INFORMS.
  3. Thomas Blake, Chris Nosko, Steven Tadelis, „Consumer Heterogeneity and Paid Search Effectiveness: A Large-Scale Field Experiment”, Econometrica, 2015. Wiley.
  4. Randall A. Lewis, Justin M. Rao, „The Unfavorable Economics of Measuring the Returns to Advertising”, The Quarterly Journal of Economics, 2015. Oxford Academic.
  5. Susanne Schmidt, Martin Eisend, „Advertising Repetition: A Meta-Analysis on Effective Frequency in Advertising”, Journal of Advertising, 2015. Taylor & Francis.
  6. Margaret C. Campbell, Kevin Lane Keller, „Brand Familiarity and Advertising Repetition Effects”, Journal of Consumer Research, 2003. Oxford Academic.
  7. Prasad A. Naik, Murali K. Mantrala, Alan G. Sawyer, „Planning Media Schedules in the Presence of Dynamic Advertising Quality”, Marketing Science, 1998. INFORMS.
  8. James B. Oldroyd, Kristina McElheran, David Elkington, „The Short Life of Online Sales Leads”, Harvard Business Review, 2011. Harvard Business Review.